

Ale w moim wypadku, gdy jestem o krok od odejścia od zmysłów, zawsze zjawia się ktoś, kto mnie podnosi i mówi mi, że jeszcze nie zwariowałam, a tak właściwie to mam rację.
Kiedyś dopadła mnie nagła depresja,wtedy jeszcze nie miałam pojęcia ,co mi jest!Nie rozumiałam stanu, w jakim się znalazłam.WSZYSTKO było bez sensu i WSZYSTKO bolało-życie bolało,każda chwila bolała.Chodziłam w mrozie ponad 4 godziny póżnym wieczorem i szukałam miejsca ,chwili,czegoś,co przyniesie ulgę.Byłam gotowa wskoczyć pod nadjeżdżającą ciężarówkę,gdy zrozumiałam,że kierowca owej ciężarówki miałby przeze mnie kłopoty i że nie wolno mi zadawać nikomu takich ciosów.Miałam wrażenie,że mówi do mnie BÓG.Mówił tak szybko,że nie słyszałam słów,tylko rozumiałam ich znaczenie-to było jak lekcja życia w przyspieszeniu.....Zrozumiałam,że muszę cieszyć oczy księżycem,póki jeszcze widzę(posiadam wzrok),cieszyłam się mrożnym powietrzem(mogę oddychać),zrozumiałam,że Bóg oprócz nas-ludzi stworzył także ptaki,których śpiew możemy słyszeć,słońce,którego ciepło czujemy na sobie....wszystko to,co nas otacza,jest nam potrzebne do życia,do kochania.Od tamtej chwili kocham życie,mimo,że jest mi bardzo pod górkę.....