

,
2010-02-03 22:22 generalnie jestem emocjonalna, przejmuje sie losem piesków itp. W pracy muszę być skoncentrowana i spokojna, ale czuje jak we mnie narasta frustracja.Stres przenoszę na grunt domowy. Jeżeli coś źle pójdzie w pracy, to byle co mnie jest w stanie rozdrażnic. Krzyczę namęża i dzieci. Sama siebie nie lubię.
To faktycznie trudna sytuacja.
Fachowo nazywa się to przemieszczeniem, czyli "wyładowujesz się" na dzieciach, bo nie nakrzyczałaś na współpracowników czy szefa.
Jesteś emocjonalna i jesteś kobietą. Kobiety mają to do siebie, że przynoszą swoje emocje z pracy do domu. To, że wchodzisz przez próg zestresowana jest losem wielu innych kobiet. Kwestia jak sobie z tym poradzisz. Bo przecież to nie mąż czy dzieci Cię zdenerwowali, a różni ludzie, których spotkałaś w ciągu dnia. Pytanie brzmi, czy warto sobie odbierać radość rodzinnego życia, ponieważ stresy codzienne są tak wielkie?
Myślę, że nie, toteż warto się zastanowić jak mogłabyś sobie radzić z tym stresem. Stres jest wszechobecny i nie uciekniemy od niego. Bardzo cenne jest także to, że dostrzegasz mechanizmy jakie działają w tej sytuacji i przemieszczenie, które zachodzi. W tej sytuacji może się okazać pomocny trening asertywności, albo robienie sobie systematycznych notatek dotyczących sytuacji, w których wybuchasz, okoliczności w jakich to ma miejsce, potencjalnych przyczyn i ewentualnych alternatywnych sposobów, w które mogłabyś sobie poradzić z tą sytuacją. Takie notowanie pomaga dostrzegać najczęstsze okoliczności, w których dochodzi do sytuacji za które potem siebie nie lubisz.
Pozdrawiam!
myslę, ze to jest udzialem wielu nas, ale niewiele jest w stanie się do tego przyznać, nawet przed samym sobą.
juz sam fakt, ze to zauważyłas i chcesz z tym cos zrobic to polowa sukcesu.
,
2010-02-19 12:38 cos w tym jest - jak juz tak sie pobserowalam i wiem, ze tak źle roie to sie bardziej pilnuje. I kupilam sobie melisę i ją zaparzam!