

Wyjechalam do Anglii na pol roku a kiedy mialam wrocic dokladnie w dniu mojego powrotu do kraju okazalo sie ze nie mam po co wracac moj ukochany maz odszedl do innej wrocilam i walczylam o to aby wrocil myslalam ze jak bede chciala odebrac sobie zycie to wroci nie wrocil kolejna proba samobojcza i nie wrocil sprowokowalam go uderzyl pogotowie policja (9 dni chorobowego) nie wrocil ........i nagle zostawia go iiiii wraca nie jest dobrze nie mozemy sie odnalezc jestesmy razem a jednak oddzielnie teraz to ja mysle czy nie odejsc a myslam ze nasz milosc jest na wieki inni brali nas za wzor a zycie okazalo sie zupelnie inne czy wybaczylam tak ale nie zapomnialam kazde jego wyjscie analizuje czy nie spotyka sie z inna kobieta nie wiem czy bede potrafila z tym zyc probuje ale czy sie uda dzis jeszcze nie wiem ..... wiem zenadal go kocham pomimo wszystko moze dlatego ze nie bylo klotni awantur zawsze sie ze soba zgadzalismy mielismy wspolne zainteresowania i nadal je mamy tylko jest miedzy nami jakas dzira jezeli nam sie uda to z niej wyjdziemy jezeli nie to zostaniemy i kazdy pojdzie w swoja strone dzis wiem ze juz nie zrobie zadnych glupot widocznie tak musi byc i juz zycze wszystkim zeby byli szczesliwi i nigdy nie doswadczyli tego co mi sie przytrafilo
Nie zadawaj takich pytań. Zajmij się czytanie horoskopów.
Życie to nie je bajka. jest bardzo nie przewidujące. Nie znajdziesz odpowiedzi na swoje pytanie, ani tu, ani w horoskopie.
,
2010-10-06 21:33 Właściwie to przedstawiasz jedynie swój punkt widzenia. NIe jesteś jedyną, która wyjechała i nie ma do czego wracać. A co to znaczy? No właśnie widocznie Twój partner tak na prawdę n ie był związany silnym uczuciem z Tobą. Tak na prawdę to Tobie zalezało i nadal zależy na podczymaniu tego chorego związku. Nigdy w takim związku nie będzie dobrze kiedy tylko jedna strona pragnie zgody i miłości. A może coś oprócz tej miłośći Was łączy? Dzieci, majątek, wspólne sprawy, znajomi? NIe? No właśnie.
Moim zdaniem ten związek nie ma przyszłości... sama piszesz,że jesteście razem a jednak oddzielnie.w związku powinniśmy czuć się kochani,a twój mąż już cię nie kocha i powinnaś się z tym pogodzić choć wiem że to bardzo trudne. nie można zmusić nikogo do miłości..w związku liczy się zaufanie,a ty już nie możesz mu ufać... do końca życia będziesz mieć podejrzenia wobec niego. chcesz tak żyć?moja rada znajdź kogoś wartego ciebie..komu będziesz mogła zaufać/a on nie zasługuje na twoją miłość.
.....mówi się,ze zdradę mozna wybaczyc.....to zależy od osoby,która zostala w tym poszkodowana,ale tak naprawdę od jednej i drugiej strony,bo nie mozna samemu walczyc o to ,co tak naprawdę nigdy nie wróci,jeśli druga strona nie zaufa.Bez tego taki związek tej próby nie przetrwa.Wiem cos o tym,bo sam zdradziłem ,postanowiliśmy do siebie wrócic,ale to juz nie jest to.Za każdym razem podejżenia,czy nie mam kogoś...
Odpowiem Tobie inaczej.
Moja żona wyjechała na pół roku, prosiłem żeby tego nie robiła bo nie ma sensu i jest to dla mnie za długo.
Po powrocie nie mogę na nią patrzeć gdyż wrobiła mnie w niezłe prywatne bagno, dlatego postawiłem sprawę jasno .. rozwód !
Mogła nie wyjeżdżać, ale teraz to już tylko jej sprawa.
Słowem popatrz na siebie czy Ty czegoś źle nie zrobiłaś, bo np ja nie chcę być sam i szukam sobie dziewczyny.
Hmm. Trzeba czasu. Ale i on jedynie złagodzi Wasze relacje. Z żoną , mężem jest się często dla tego bo przysięgaliśmy, bo rodzina, dzieci itd... Niestey na samym końcu sami zainteresowani
Zdrady się nigdy nie wybacza. Przecież obiecaliście sobie wierność"na śmierć i życie". Ja bym tego psa zostawił, a on..... niech się męczy.Zdrady, nigdy się nie dARUJE
Mnie też to spotkało, nadal go kocham, pamiętam to co przeżyłam gdy byliśmy razem, lecz nie stanowi to już dla mnie wartości. Zawiódł, gdy bardzo go potrzebowałam. Wiedział, co to dla mnie oznacza a jednak to zrobił. Okazał się słaby. To tyle.
ps.
A dziś dla mnie zaświeciło prawdziwe słońce na niebie, od samego rana!
Nastepna pokrzywdzona przez los. Opisz całą sytuacje, tylko szczerze, okaże sie jaka to jesteś pokrzywdzona.
Zastanawiałas się, dlaczego to zrobił, gdzie jest problem ? czy ot tak sobie, on odszedł a ja jestem taka dobra, kochana, niewdzięcznik jeden. Zacznij od siebie.
popełniłaś straszny błąd tymi próbami samobujczymi.Skoro byliście udaną parąa on tak się zachował to jest dupek szkoda nogi kopnąć go w DUPE. Zostaw go on nie jest wart Twojej miłości.Ja bardzo ćię rozumię ze go kochasz ale najwyższy czas pokochać siebie, a przede wszystkim uszanować siebie a szacunek a godność Twoja. on zrobi to samo przy kazdej nadarzonej się okazji ,bo wie ze TY zdrady wybaczsz i jak nie będzie przytułku więc u ciebie znajdzie.Ty sama siebie nie sznujesz więc jak on ma Cię szanować Zycze ći bardzo dużo siły wytrwałości.Chociaż będzie Ci ciężko z podniesioną głową zostaw DRANIA ZROZUM TO WRESZCIE NIE JEST CIEBIE WART.POZDRAWIAM
Proszę Cię!!! pamiętaj o sobie :) tak poprostu
Istniejesz przede wszystkim jako Ty, dopiero później w związku, w innych relacjach.. itp.
Ale Ty też jesteś ważna. Bardzo. I - jeżeli mogę swoje zdanie - nie wplątuj się w coś, co burzy Ci normalną, podstawową egzystencję.
Z całego serca życze Ci powrotu do równowagi :) Powodzenia
czesc Gaya wiem co czujesz bo ja tez znalazlam sie w takiej sytuacji po 6 latach moj partner odszedl do innej,tez sie nie klocilismy myslalam ze jestesmy szczesliwi ale tylko ja tak myslalam.Nie wiem jak mam dalej zyc bo to boli i to bardzo myslalam ze go znam ale okazalo sie ze go nie znalalam .Nie rozumiem jak faceci tak szybko zapominaja okims z kim byli tak dlugo.moze w twoim przypadku warto sprobowac jeszcze raz tym bardziej ze go kochasz wiem ze zdrada boli ale moze wam sie uda.zycze powodzenia
a ja bym się nie męczyła!Kiedyś też po zdradzie tak się męczyłam za każdym jego wyjściem z domu stała zdrada.Wyobrażałam sobie jak mnie zdradza,jak wrócił pózno do domu dostawałam szału i męczyłam się psychicznie,a on wcale nie miał zamiaru się tłumaczyć,ale dalej tkwiłam w tym toksycznym związku.Zaczęłam troche popijać,schudłam nie jadlam.Cały czas stwarzałam pozory,że wszystko jest dobrze bo balam się,że go strace.Spróbuj,ale on cię zniszczy psychicznie,po co się tak męczyć!Ja po tym musiałam chodzić do psycho-terapeuty,było naprawde ciężko i nadl jest,ale przyjaciele i rodzina mi pomaga.Pozdrawiam i mam nadzieje,że Ci się uda!