

no właśnie, tak jak w temacie. Mam dylemat, na słynnej Nk odnalazł mnie chłopak, byliśmy razem, z jego winy rozstaliśmy się.
Ja po przejściach z synem, on sam.
Zapewnia że kochał, kocha i będzie kochał :)
warto wchodzić do tej samej rzeki?
Warto zaufać?
Jak powiedzieć synowi?
,
2009-03-21 12:09 Przed wszystkim zapytaj samą siebie: czemu się rozstaliście. Czy to była jakaś głupia kłótnia, czy on szalał z kumplami, mieliście zupełnie inne podejście do życia czy po prostu zdrada. Z pewnych rzeczy się wyrasta, z pewnych nie. Stare związki człowiek zawsze idealizuje, ale bądź szczera przed samą sobą: czy mógł dorosnąć i ten powód już nie istnieje? Czy rozstanie wynikało raczej z jego charakteru, który się nie zmienił
A wina chłopaka nie była taka ewidentna. Po latach dowiedziałam się, że matka postawiła chłopakowi ultimatum: albo matura i studia, albo dziewczyna i wynocha z domu. Choć cierpiał, to wybrał to pierwsze. Nie miał odwagi mi o tym powiedzieć. A do mnie docierały takie wieści z różnych źródeł, tyle, że on sam tego nie potwierdził. Dopiero po wielu latach, gdy mnie odnalazł właśnie na NK, zebrał się na odwagę (strasznie nieśmiały jest w ogóle) i wyspowiadał się z tamtych decyzji. Teraz jesteśmy razem. Ja stanu wolnego, on niekoniecznie. Ale to osobna historia.
A rzeka zupełnie już inna. Wspaniała i dojrzała :-)))
Jak on niekoniecznie stanu wolnego to jesteś przyczynkiem do rozbijania rodziny. Jest to bardzo wredne działanie i takich ludzi ja szanować nigdy nie będę jeżeli mówimy oczywiście o normalnej rodzinie być może przeżywającej kryzys. Doświadczenie życiowe nauczyło mnie, że ludzie rozbijający cudze związki po pewnym czasie ponownie pozostawiają nowego zdobytego partnera tyle że już bez rodziny. Zdrada partnera (w sensie emocjonalnym również seksualnym) jest najbardziej haniebnym czynem do jakiego można się posunąć wobec bliskich. Ty nie weszłaś do tej rzeki ty niszczysz cudzą. Ja straciłem rodzinę bo żona miała burzliwy romans z małowartościowym facetem typu macho znacznie młodszym od niej (15lat). Pozostałem początkowo z dwójką dzieci gdy żoneczka szalała. Jest to dziwne gdyż dopiero wtedy zrozumiałem, że dla byłej żony nie istniały nawet wartości macierzyńskie. Teraz karta się odwróciła. Była jest sama i dochodzi do 50tki ja mam nową żonę i tworzymy nową rodzinę ale ludzie rozbijający czyjeś małżeństwa pozostają w mojej świadomości skrajnymi egoistami. Mimo, że upłynęło już wiele lat taka zadra pozostaje cały czas boląca.
Nieprawda. Nie weszlaś do tej samej rzeki. Weszlaś w sytuacje już zupelnie inną. Rzeka w każdej sekundzie jest inna. Dlatego nie mozna wejsc do tej samej rzeki.To jest po prostu fizycznie niemożliwe.
gratulacje. ciekawe, jak długo ta wasza wspólna wycieczka wodna będzie trwała... określenie "niekoniecznie stanu wolnego" samo w sobie budzi we mnie odruch `protestu. Nie można być niezupełnie stanu wolnego. Albo wolny, albo zajęty. Jeśli zajęty, pamiętaj, że karma wraca do nas. I skoro tak daje sobą kierować, pamiętaj, że nie jesteś jedyną kandydatką do kierowania nim. Co mu przeszkadzało spotykanie się z tobą w zrobieniu matury? Wierzysz w te jego wyjaśnienia?
jeśli jestescie wolni, możesz ryzykować, najwyżej się znowu na nim przejedziesz. Jeśli nie macie jasnej sytuacji (któreś z was ma jakieś zobowiązania, jest związane z kimś), nie rób tego - na cudzym nieszczęściu trwałego szczęścia nie zbudujesz.
nie warto.Skoro wtedy wam nie wyszło... Przypomnij sobie co było przyczyną waszego rozstania. Ludzie się nie zmieniają albo naprawdę musza tego chcieć .Ja wchodziłam 3 razy i naprawdę nie było warto.Straciłam tylko kilka lat swojego życia.Też zapewniał że nie może bezemnie żyć, kocha mnie nad życie i co z tych obietnic? Pierwsza przeszkoda i stchórzył.Nie dał rady.Taka była jego miłość.Teraz mieszka w Irlandii z mężatką z którą mają dziecko, pierwsze spłodził jeszcze przed wyjazdem z inną dziewczyną bo tak bardzo tęsknił za mną a nie miał odwagi się przyznać do tchórzostwa.Pisał do mnie zza granicy że jest mu źle ale już mu nie uwierzyłam
Właśnie tak. To już nie będzie ta sama rzeka. Daj mu szansę. Przecież jesteś sama. W tym długim czasie zmienialiście się oboje. Może teraz się uda. Jeśli nie spróbujesz, do końca życia będziesz się zastanawiać, jak mogłoby być. Pozdrawiam.
Pytanie czy warto wchodzic do tej samej rzeki jest bez sensu.Luuuuuuuudzie, do tej samej rzeki nie da sie po prostu wejsc, bo rzeka w kazdej minucie jest inna! Zrozumcie, ze w tym chińskim powiedzeniu nie chodzi o zaczynanie czegoś drugi raz tylko o to, ze sytuacja (tak jak i rzeka, ktora ciągle płynie) już zawsze jest inna.beatakasia nie licz na to, ze tutaj znajdziesz odpowiedz na swoje pytanie. Ile ludzi tyle doswiadczeń. Pozdrawiam i zyczę szczęścia.
Pogadac zawsze warto. Chocby po to, zeby popatrzec i posluchac siebe z perspektywy czasu. Intucja ci podpowie jak postapic dalej. Ludzie sie zmieniaja ale wierz mi, nie az tak, ze staja sie zupelnie innymi ludzmi.
Jeśli wolny - to wchodź...
Jeśli nie, nawet jak twierdzi on i cała rodzina, że jego małżeństwo (bezdzietne) od 5 lat to fikcja - nie wchodź za nic !! Ja weszłam...po takiej informacji i po deklaracjach o miłości i wspólnym życiu do końca naszych dni...I żona, która od 5 lat żoną nie była - jak się o nas dowiedziała - natychmiast się pojawiła i...są razem...a ja mam rozwalone życie, złamane serce i poczucie winy w stosunku do faceta, z którym się dla tego chorego układu rozstałam...
No ,to trudne pytanie.Z jednej strony nie powinno się nikogo z góry oceniać a z drugiej znasz go ,a raczej znałaś .Trudno jest przewidzieć jakim on teraz jest człowiekiem.Chyba tylko czas może ci pomóc w rozwiązaniu tego dylematu.Myślę że na razie moglibyście się spotkać ,porozmawiać ale tak normalnie bez wielkich obietnic ,bez zobowiązań ,tak normalnie po koleżeńsku.A co czas przyniesie ?Trudno ocenić .Zapewne ty i on się zmieniliście ,oboje potrzebujecie czasu aby na nowo się poznać .Życzę powodzenia ,uśmiechu na buzi ,słonecznych dni i pięknej miłości.
On się mógł zmienić przez ten czas. Warto sobie dać czas do zastanowienia i próbowania. Masz prawo mieć wątpliwości czy opory i nie ma co się spieszyć. Swoje pragnienia znasz tylko Ty sama. Warto także dokładnie przyjrzeć się swoim i jego motywacjom do "odgrzewania tego". Oboje macie już jakieś swoje przyzwyczajenia i oczekiwania. Wszystko to musi być jasno wypowiedziane i powinniście wzajemnie znać swoje sytuacje.
Jest jeszcze jakieś pytanie, które chcesz zadać (sobie albo nam;))?
Pozdrawiam!
Sprobuj. Jezeli to on Cie odnalazl to znaczy, ze jednak mu na Tobie zalezalo. Moze zaluje tego co zrobil i wynagrodzi Ci wszystkie stracone lata. Napisz jak rozwiazalas te sytuacje
to właśnie mnie dziwi, chciałabym i boję się. Sprawdzić - jak? On nie mieszka w Polsce, byłam u niego, rozmowa, wspólna wycieczki.... tylko że sama, syn wie, nie wiem czy akceptuje... ech .. trudno jest...

Przez tyle lat cicho siedział ?
Mimo wszystko zobaczyłabym jaki to TERAZ człowiek :)