
|
2008-08-15 13:10
Temat: (2 posty)
Wierzysz w to co mówią inni."Wierzysz w to co mówią inni?" W pewnym niewielkim miesteczku stał dawno opuszczony, stary, ponury smentarz. Po miasteczku krążyły straszne opowieści na temat tego okropnego miejsca. Ludzie mówili, że jest nawiedzony. Powiadali, że pojawiają się tam duchy. Pewnego razu do tego na pierwszy rzut oka przyjemnego miesteczka sprowadziła się rodzina z dwójką małych dzieci. Oni również słyszeli straszne opowieści o tajemniczym cmentarzu od swoich strachliwych sąsiadów. Dzieci jak to dzieci wystraszyły się, ale ich rodzice nie byli świadomi straszliwej prawdy. Nigdy nie wierzyli w to co mówią inni. Maluchy nie mogły w nocy spać, bojąc się tego co czycha za oknem. Ich dom stał 50 m od cmentarza, a właśnie z pokoju Mel i Jana widać to piekielne miejsce. Pewnego razu rodzice, w swoją dawno planowaną rocznicę ślubu wybrali się na romantyczną kolację we dwoje. Ich dzieci były bardzo przerażone, a perspektywa zostania samemu w domu w noc leżącego 50 m od nawiedzoneogo cmentarza i do tego w pokoju z okna którego widać to miejsce nie dodawała otuchy. Trudno, stało się. Rodzice wyszli. Mel i Jan zostali sami. Ze strachy, czy może z niezdrowej ciekawości cały czas wyglądali przez okno swojego pokoju. Nagle ujrzeli przerażający widok. Na jednym z nagrobków ukazała się z nikąd biała zjawa. Odwróciła się do dzieci i szyderczo uśmiechnęła. Jak szybko się pojawiła tak samo szybko zniknęła. Przerażona dziewczynka krzyczała. Nie mogła się powstrzymać. Wybiegła z pokoju, chciała zadzwonić po rodzciów. Nie zdążyła. Na schodach pojawiła się ta sama postać. Teraz dziewczynka widziała, że to kobieta. Nie wyglądała tak przerażająco. Była ładną, młodą blondynką z rozpuszczonymi włosami i złagodnym wyrazem twarzy. Miała na sobie białą suknię. Bił od niej wspaniały blask. Jakby była aniołem. Kobieta przemawiała do Mel łagodnym głosem, by się nie bała. Podeszła do niej. Dziewczynkę opuścił strach. Zjawa położyła jej rękę na głowie i obdarzyła pięknym, kojącym uśmiechem. Nagle wykonała jeden zręczny ruch i skręciła małej kark. Z pięknej kobiety przemieniła się w strasznego potwora z ogromnymi szponami. Zaczęła szukać drugiego dziecka. Szybko znalazła go, bo chłopiec ciągle płakał. Siedział w szafie. Jednym ruchem otworzyła szafę, wyciągnęła Jana i wbiła wszystkie szpony w jego małe ciałko. Zaczęła sączyć się z niego krew, płynęła coraz szybszych strumieniem. Chłopiec nadal żył. Zaciągnęła krwawiące ciało tam, gdzie leżała jego siostra, rzuciła na podłogę i zaczęła pisać krwią chłopca na ścianie: "Czy teraz wierzycie w to co mówią?" |

"Wierzysz w to co mówią inni?"
W pewnym niewielkim miesteczku stał dawno opuszczony, stary, ponury smentarz. Po miasteczku krążyły straszne opowieści na temat tego okropnego miejsca. Ludzie mówili, że jest nawiedzony. Powiadali, że pojawiają się tam duchy.
Pewnego razu do tego na pierwszy rzut oka przyjemnego miesteczka sprowadziła się rodzina z dwójką małych dzieci. Oni również słyszeli straszne opowieści o tajemniczym cmentarzu od swoich strachliwych sąsiadów.
Dzieci jak to dzieci wystraszyły się, ale ich rodzice nie byli świadomi straszliwej prawdy. Nigdy nie wierzyli w to co mówią inni. Maluchy nie mogły w nocy spać, bojąc się tego co czycha za oknem. Ich dom stał 50 m od cmentarza, a właśnie z pokoju Mel i Jana widać to piekielne miejsce.
Pewnego razu rodzice, w swoją dawno planowaną rocznicę ślubu wybrali się na romantyczną kolację we dwoje. Ich dzieci były bardzo przerażone, a perspektywa zostania samemu w domu w noc leżącego 50 m od nawiedzoneogo cmentarza i do tego w pokoju z okna którego widać to miejsce nie dodawała otuchy.
Trudno, stało się. Rodzice wyszli. Mel i Jan zostali sami. Ze strachy, czy może z niezdrowej ciekawości cały czas wyglądali przez okno swojego pokoju. Nagle ujrzeli przerażający widok. Na jednym z nagrobków ukazała się z nikąd biała zjawa. Odwróciła się do dzieci i szyderczo uśmiechnęła. Jak szybko się pojawiła tak samo szybko zniknęła. Przerażona dziewczynka krzyczała. Nie mogła się powstrzymać. Wybiegła z pokoju, chciała zadzwonić po rodzciów. Nie zdążyła. Na schodach pojawiła się ta sama postać. Teraz dziewczynka widziała, że to kobieta. Nie wyglądała tak przerażająco. Była ładną, młodą blondynką z rozpuszczonymi włosami i złagodnym wyrazem twarzy. Miała na sobie białą suknię. Bił od niej wspaniały blask. Jakby była aniołem. Kobieta przemawiała do Mel łagodnym głosem, by się nie bała. Podeszła do niej. Dziewczynkę opuścił strach. Zjawa położyła jej rękę na głowie i obdarzyła pięknym, kojącym uśmiechem. Nagle wykonała jeden zręczny ruch i skręciła małej kark. Z pięknej kobiety przemieniła się w strasznego potwora z ogromnymi szponami. Zaczęła szukać drugiego dziecka. Szybko znalazła go, bo chłopiec ciągle płakał. Siedział w szafie. Jednym ruchem otworzyła szafę, wyciągnęła Jana i wbiła wszystkie szpony w jego małe ciałko. Zaczęła sączyć się z niego krew, płynęła coraz szybszych strumieniem. Chłopiec nadal żył. Zaciągnęła krwawiące ciało tam, gdzie leżała jego siostra, rzuciła na podłogę i zaczęła pisać krwią chłopca na ścianie: "Czy teraz wierzycie w to co mówią?"
Podoba mi sie ta historia. Styl niezly. Jak masz cos jeszcze w zanadrzu to skrobnij mejla.