

OOBE
OOBE (ang. out of body experience, doświadczenie poza ciałem) - wrażenie postrzegania świata spoza własnego ciała fizycznego. Osoby będące w stanie OOBE twierdziły, że mogły się poruszać, dokonywać obserwacji i komunikować z innymi istotami inteligentnymi podczas gdy ich ciała spoczywały nieruchomo. Zjawisko to występuje często pod wpływem pewnych silnych substancji psychoaktywnych zwanych dysocjantami (choć osiąganie OOBE nie jest wykluczone przy użyciu substancji innego rodzaju), przy określonych zaburzeniach świadomości, a także może pojawiać się w świadomych snach; część osób doświadcza jednego lub kilku krótkich epizodów w ciągu życia bez żadnych wyraźnych przyczyn; inni zaś deklarują umiejętność wywoływania ich świadomie, np. za pomocą medytacji.
Źródło : Wikipedia.pl
Nowy narzeczony mojej mamy!
Pewnego razu żyła sobie nastolatka - Kornelia, z samotnie wychowywującą ją matką. Jej rodzice rozwiedli się kilka lat temu i tate widywała raz w miesiącu.
Penwgo dnia, gdy dziewczyna siedziała w swoim pokoju odrabiając lekcje mama zawołała ją:
- Kornelia, córeczko...Zejdź na dół, mamy gościa - zeszła posłusznie na dół. - To jest Marek - wskazała na mężczyznę.
Facet przyglądając się dziewczynie powiedział:
- Mama bardzo dużo mi o tobie opowiadała. Powiedziała, że jesteś wspałaniałą, mądrą i dobrą dziewczyną. ALE TO JUŻ NIE MA ZNACZENIA TY WSTRĘTNY BACHORZZE! JUŻ NIEDŁUGO TEN ŚWIAT PRZESTANIE DLA CIEBIE ISTNIEĆ. UMRZESZ! - Ale tą drugą część wypowiedzi słyszała tylko Kornelia.
- A więc, skoro już się poznaliście to kochanie muszę ci coś powiedzieć - zwróciła się do córki.-Marek i ja zaręczyliśmy się!
- Co?!
- Wiem, że cięzko ci to zrozumieć, ale chociaż spróbuj.
- A czy ty słyszałaś co on do mnie powiedział?!
- Nie, co takiego?
- Że jestem bachorem i mnie zabije!
- O nie młoda damo, tego za wiele. Marsz na górę i nie wracaj póki nie przeprosisz Marka!
Tej samej nocy miała straszny koszmar. Śniło jej się, że Marek skrada się do jej łóżka z siekierą i próbuje nią zabić Kornelię. Dziewczyna nagle się przebudziła i zobaczyła Marka zbliżającego się do jej łóżka z siekierą. Sen stał się jawą! Dziewczyna zdołała umknąć mężczyźnie. Uciekła w stronę pokoju matki z krzykiem. Mama wyszła z pokoju stanęła w obronie córki:
- Marku co ty wyprawiasz?!
- Kochanie sama się zastanów...Po co nam dziecko. Możemy być sami we dwoje, bez żadnego benkarta!
Kobieta zepchnęła go ze schodów. Jednak mu nic się nie stało. Wspiął się po schodach spowrotem i zamachnął na dziewczynkę. Dziewczyna z przeraźliwym krzykiem rzuciła się na mężczyznę i zepchnęła ze schodów. Tym razem facet nie przeżył, a spod jego ciała wypływała niebieska "krew".
Mama i Kornelia zakpały mężczyznę w ogródku. Już następnego dnia na tym miejscu wyrosłu niebieskie róże z ogromnymi kolcami. Te róże sprawiały wrażenie jakby śpiewały. Pewnego razu zaśpiewały: "Elu, jesteśmy dla siebie stworzeni.". Innego dnia, gdy obie pojechały do centrum handlowego to zaśpiewały: "Za kilka pełni księżyca wrócę tu moja najdroższa,a wtedy policzę się z tym przeklętym bachorem.". Od tamtej pory już nie śpiewały. Pełnie księżyca mijały...Kornelii nie opuszczał myśl: "czy to koniec kłopotów z nowym narzeczonym mojej mamy?"
Mocne. Rownie dobre jak poprzednie. Pisz wiecej, moze cos z tego bedzie.