
|
2011-12-10 00:42
Temat: (30 postów)
Czy tam powinna wyglądać lekcja WDŻ?Normalnie załamac sie idzie.. Pierwsza klasa gimnazjum,lekcja wychowania do życia w rodzinie.. Pani nauczycielka rozmawia z 13latkami o masturbacji.. Ratunku,nic nie rozumiem... Czy w tych szkołach juz całkiem powariowali? Wybaczcie..ale zaklnę..wkurwia mnie juz edukacja moich dzieci w szkole. Nie tak powinny wyglądac lekcje-ale to moje zdanie. Ja sobie nie życzę,żeby nauczycielka rozmawiała z moja 13letnia córką o masturbacji. Nabijają dzieciom głowy sexem. Od tego do cięzkiej cholery jestem ja! I ja odpowiem na każde dziecka pytanie jezeli zapyta. W tym momencie dziecko musi tego słuchac,czy mu sie to podoba czy nie.. Nie powinno tak byc..i zastanawiam sie co z tym zrobię..bo myśle że cos zrobię. |

Normalnie załamac sie idzie..
Pierwsza klasa gimnazjum,lekcja wychowania do życia w rodzinie..
Pani nauczycielka rozmawia z 13latkami o masturbacji..
Ratunku,nic nie rozumiem...
Czy w tych szkołach juz całkiem powariowali?
Wybaczcie..ale zaklnÄ™..wkurwia mnie juz edukacja moich dzieci w szkole.
Nie tak powinny wyglÄ…dac lekcje-ale to moje zdanie.
Ja sobie nie życzę,żeby nauczycielka rozmawiała z moja 13letnia córką o masturbacji.
Nabijają dzieciom głowy sexem.
Od tego do cięzkiej cholery jestem ja! I ja odpowiem na każde dziecka pytanie jezeli zapyta.
W tym momencie dziecko musi tego słuchac,czy mu sie to podoba czy nie..
Nie powinno tak byc..i zastanawiam sie co z tym zrobię..bo myśle że cos zrobię.
Nie wiem.Nie bylem i nie widzialem ani nie slyszalem.Ale to taki przedmiot.Skoro jest to JAKOS to powinno wygladac.Od dziesiatek lat domagamy sie edukacji seksualnej w szkole.Zgadzam sie ze to zadanie przede wszystkim dla rodzicow.Tak byc powinno ale niestety doskonale wiemy ze tak nie jest!Rodzice spieprzaja od tego tematu,ile sil w nogach.Na sto rodzin,nie znajdziesz 5 w ktorych sa prowadzone JAKIEKOLWIEK rozmowy o sprawach cielesnych.Wydaje sie wiec ze proby podejmowania tego tematu,sa niezbedne.Pytanie tylko w jaki sposob...
Cześć Collins:)
Wiem że powinno to jakoś wyglądać,ja też miałam w szkole Przysposobienie do zycia w rodzinie,ale nikt nam nie opowiadał na czym polega masturbacja!
Jeszcze troche i zrobią może lekcję pokazową?
Nie spieprzam od tematu sexualności-w końcu nikt nie zna moich dzieci lepiej niz ja i to ja wiem w którym momencie i co im powiedzieć.
Nie jestem absolutnie pruderyjna i zacofana,ale wydaje mi się że opowiadanie o masturbacji mimo wszystko nie powinno byc tematem lekcji-nawet WDŻ.
O nic takiego Cie nie oskarzam i doskonale wiem ze nie jestes pruderyjna.Jednak argument o przysposobieniu do zycia w rodzinie,jest chyba jednak chybiony.Przynajmniej za moich czasow,lekcje te byly popisem obludy tzw.moralnosci socjalistycznej,i zupelnie niczemu nie sluzyly.
Podkreslam.Wiodaca rola nalezy do rodzicow ale udawanie ze oni ja spelniaja ,jest glupota.To zwykla nieprawda,bedaca min.konsekwencja tego ze nikt ich nigdy nie nauczyl rozmawiac na "te"teamty.
Nie wiem co ta nauczycielka mowila na temat masturbacji ale podejmowanie tego tematu,samo w sobie,nie jest niczym szkodliwym.A i wiek wydaje sie stosowny.Miedzy innymi po to aby nie bylo tak jak z sasiadka moich znajomych ktora w wieku 20 lat,spytala jak sie rodzi dzieci bo ona sie boi ze zamiast dziecka,sie posra...Niestety,choc to niewiarygodne,to jednak prawda.
Oczywiscie masturbacja akurat nie jest tutaj najwazniejszym aspektem ale nie widze powodu aby udawac ze ow,nie istnieje.
Ok.może niektórzy rodzice są zadowoleni że ktos odwala za nich robotę.Ja nie jestem.
Moja 13latka wie dużo,bardzo dużo.
Jednak wydaje mi się,że przez takie rozmowy w gronie 30 osób,dzieci zatracaja coś,co jednak w jakimś stopniu miec powinny-wstyd.
A potem mamy takie gwiazdy podchodzące do starszych panów i zaczepiające jak na filmie" Kupisz mi jeansy jak ci zrobię loda?"
Boze,przeciez takie zachowanie nie jest wina lekcji w szkole.
Moge sie zgodzic z tym ze lekcje,szczegolnie takie odwalane z obowiazku,moga miec wplyw na odzieranie z intymnosci.Niestety to dotyczy tematu w calosci a nie masturbacji jedynie.
Nie wiem czy rodzice sa zadowoleni bo oni w swej glupocie,przede wszystkim uwazaja ze temat w ogole nie istnieje!
Ogolnie,uwazam ze albo traktujemy sprawe jak konkretny przedmiot do rozwazan tudziez nauki albo zostawiamy sprawe sobie,wzorem poprzednich pokolen.Natomiast mowienie o jednym z pominieciem drugiego,jest niepowazne.Zreszta akurat w temacie masturbacji,nie sadze by istnialo nastoletnie dziecko ktore sie z tym nie zetknelo:))
Collins,ja nie mówię że takie zachowanie jest wynikiem lekcji,ale chyba jest cos takiego,że skoro nauczyciel rozmawia z nimi o sexie-oni dochodzą do wniosku ze widocznie juz czas...no bo skoro pani im tłumaczy,to znaczy ze juz mogą.
Tak te nastolatki myślą-zwlaszcza te,z ktorym rodzice nie rozmawiają.
Teraz mówie ogolnie,nie akurat o tej jednej lekcji:)
Jezeli to jest jedyny efekt takich lekcji,to wlasnie oznacza ze w domu szwankuje!To oznacza ze dziecko nie posiada czegos na ksztalt bazy.
Przyznam ze zupelnie Cie nie rozumiem.Skoro uwazasz ze Twoja cora wie duzo i ze sama wiesz co i kiedy nalezy zrobic,to najwyrazniej caly ten problem nie powinien Cie dotyczyc.Nie sadze bowiem abys wolala by corka dowiadywala sie o "tych"sprawach,w toalecie na duzej przerwie.
Moje dziecko posiada bazę-ale niektóre jej koleżanki jej nie posiadają.
Dlatego widzÄ™ lekki problem:)
Np.córka mi mówi: "Mamo,Basia mnie zapytała o to i to,a ja nie wiedziałam jak to ubrac w słowa żeby wyszło tak jak Ty mi to mówiłaś a nie chciala pytać pani bo to głupie gadać o takich rzeczach przy całej klasie"
Czyli wychodzi na to,że dzieci na tych lekcjach czegos sie dowiadują,w domu nie moga uścislić tej wiedzy,a nauczycielki tez nie zapytaja przy calej klasie o swoje wątpliwości.
I kusi żeby sprawdzic-najlepiej na sobie.( I wiem to od córki ktorej kolezaka powiedziała że "musi to sprawdzić")
Wiem tez że moje dziecko służy koleżankom za poradnik edukacji sexualnej,więc nie jest źle,gdyz w tej dziedzinie jest bardzo rozsądna:)
Ale w CZYM widzisz problem???Przeciez najwyrazniej nie masz zadnego problemu a chyba lepiej ze Twoja corka stala sie autorytetem a nie jest jak owa Basia.
Slyszalas kiedys o jakims przedmiocie gdzie cala klasa jest wystarczajaco wyedukowana?Nie sadze.Zawsze beda ci lepsi i ci gorsi.Ci co wiedza wiecej i ci co nic nie kumaja.A w tym przypadku,alternatywa jest jedynie przyspieszony kurs w kiblu.
Powinnas byc dumna z dziewczyny.Wzruszajace jest jej zaufanie do Ciebie.
Jestem dumna:)
Pracowałam na to zaufanie 13lat:)
No niby nie mam problemu,ale też widzę po niej ,że chociaz wiele wie i rozumie to te lekcje chyba nie bardzo sie jej podobają.
Ona jest nauczona o takich sprawach rozmawiać ze mną-nie z nauczycielką.
Poza tym ja rozumiem,że taki przedmiot jest potrzebny-ale ten akurat temat ,według mnie,nie.
Myslę ze przede wszystkim ucząc zycia w rodzinie powinno sie mówic więcej o uczuciach,szacunku dla siebie i innych,umiejętności rozwiązywanie problemów,kompromisach i problemach-a nie skupiać sie cały czas na sprawach sexu jakby to tylko on decydował o udanym związku.
Fakt,jest bardzo ważny ale nie jest najwazniejszy.
Calkowicie sie z Toba zgadzam.Kwestia odpowiedniego rozlozenia akcentow,jest pierwszorzedna!Temat masturbacji z pewnoscia nie nalezy do wiodacych.Ale zaistniec powinien.Gdyby nie zaistnial to stalby sie dopiero przedmiotem ordynarnych"cwiczen".Zreszta w tym momencie dyskusja jest akademicka bo dzieci i tak swoje wiedza.W koncu cialo samo przemawia,czasem nawet wbrew naszej woli.
Z kazdym kolejnym postem,moja sympatia do Twej corki,systematycznie wzrasta.
O żesz Ty..a do mnie nie? ;)))))))))
Fakt,czasem mam ochotę ją udusić,ale jeżeli chodzi o szczere rozmowy o życiu to jest najlepszą córeczką na świecie:)
No oczywiscie.W koncu to Ty o niej piszesz:))))
A wracajac do poprzednich mysli.To bardzo dobrze ze jest nauczona rozmawiac z Toba a nie z nauczycielem.Nauczyciel najwyrazniej ,jest potrzebny innym w jej klasie.
Jak widzisz,zawze stawiam najpierw dom,potem szkole.Ale to nie znaczy aby sie mialy wykluczac.
Nie mogą i nie powinny sie wykluczać.
A jeżeli o córeczke chodzi,to Wasze słowa (nie tylko w tym temacie) sprawiają,że wierzę że jestem dobrym i rozsądnym rodzicem:))
To dobrze bo to prawda.Co do wyzej wymienionych,nic nie wiedzialem:)Coz,nie sledze chyba zbyt czesto dyskusji a ostanio to juz w ogole bo takim tyglu watkow to szkoda czasu.
No tak,szkoda czasu bo masz go mało.
Ja mam dużo,chociaz ostatnio więcej książek czytam :)
O,o ! Wlasnie o to chodzi:)Wole wiecej czasu poswiecic na czytanie.A czasu w pracy mam nawet duzo.Chocby dzis...Ale to tak raz na jakis czas.
tłumacz dzieciom po swojemu i tyle.nauczyciele nie sa nieomylni.