

Z braku funduszy nie posiadam własnych czterech kółek w związku, z czym poruszam się komunikacją szumie zwaną miejską. I nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ takich jak ja jest sporo śmiem nawet twierdzić, że nawet większość, ale nie chcę tu obrażać zmotoryzowanych czytelników.
Jak w tramwaju jest każdy widzi lub nawet czuje nosem. Jadąc pewnego słonecznego ciepłego dnia na tylnym pomoście tam gdzie już nie ma poręczy, o które zawadzam głową zauważyłem wsiadającą Różową Lalkę w wieku około 25-30. Po wejściu do tramwaju i lalki rozdzwonił się telefon komórkowy i nie było by w tym znów nic dziwnego gdyby nie treść rozmowy a brzmiała ona miej więcej tak:
- Słucham? - Różowa
Drugiej strony oczywiście nie słyszałem
- Tak to ja.- Po chwili milczenia – Tak dawałam takie ogłoszenie.
- Tak. Tysiąc złote za cały wieczór – zdębiałem słysząc takie wyznanie – I nie ważne ilu was będzie, jeśli coś ekstra to dopłacicie jeszcze pięćset.
No, kim była ta Różowa Lala to nawet nie chcę myśleć. Od tej pory staram się mieć na uszach słuchawki nawet bez muzyki – przynajmniej udaję, że nic nie słyszałem.
,
2011-08-25 13:13 Rozmowy bywają rożne.Rozmawiający przez telefon wyłącza chwilowo kontakt z otoczeniem.Kiedyś na jakimś weselu gość budowlaniec, przy grającej orkestrze wykrzykiwał do telefonu ,siedząc oczywiście przy stole i jedząc kotleta:"...deski przywieżli" ,"spuść psa" ,"nikt nie śpi na budowie", "zapal lampę"... Poinformował o tym znaczną część gości.
z drugiej strony np. ja nie lubie rozmawiac przy ludziach. Po co maja slyszec? Lepiej zawsze wyjsc. A co do pierwszej histroii, moze catering jakis? ;p
A może po prostu nianią albo jakąś laleczką na kinder balu?:)))))))))))))
laleczka z niej była niezła - niektórzy mówią na takie
"plastiki"
Tak..a potem siedzi taka łace,po lewej stronie na ziemi lezy jej prawe oko,po prawej paznokcie a pół metra przed nialezy pierś..
Patrzy,patrzy i mówi:
-O matko!Nieźle sobie kichnęłam! :)))
Ktoś siedzący obok? :)))
Nie wiem..świeżo zrobione posladki brazylijskie?
To powiem sytuację w autobusie, która utkwi mi chyba do końca życia...
Od początku...
Siedzi sobie na krzesełku pewna pani- naprawdę elegancka... przynajmniej do czasu. Wchodzi typowy polski pijoooczek do autobusu i tak pechowo chwycił się drążka nad tą panią. Buja się i buja aż w końcu chlus... zarzygał jej ramie kożucha. Oczywiście reakcja zrozumiała i owa pani zaczęła niepochlebnie wyrażać się o sprawcy całego zdarzenia w tym epitety od "świń". Pijoooczek cierpliwie wysłuchał damy po czym jak skończyła zapytał: I kto teraz wygląda jak świnia? Bohaterowie zdarzenia wysiedli z autobusu i na tym się skończyło. Pewnie za całe te zdarzenie sprawcy należałoby się kolegium, ale sam nie wiem. Teraz wolę nie trzymać się blisko takich pasażerów...
Nie wypada się śmiać, ale cała ta sytuacja do dziś wzbudza we mnie uśmiech i jest "hitem" opowieści przy piwie...
lalka sie reklamuje na kazdym kroku.moze juz po wyjsciu z tramwaju dostała kolejna oferte pracy. :)))
gra wstepna z prostytutką?chyba ze jego takie cos rajcuje