

Czujesz się osamotniony. Postaraj się odwiedzić kogoś, kto jest jeszcze bardziej samotny.
— Jan Paweł II
Sluszna rada.Ktos tu pisal o duecie smutasow.No dobra ale to juz od tego momentu,nie jego sprawa!Niech sobie beda jacy sa ale to jest ICH spotkanie.I to oni maja sobie pomoc na wzajem.Zreszta wielce prawdopodobne ze ich spotkanie smutnym nie bedzie.
Można by napisać , że powstanie duet smutasów :)) Ale tak na prawdę , to wspaniała rada . Samotnych ludzi jest ci u nas dostatek .Kto wie? może tam jest prawdziwy przyjaciel ? Trzeba się rozejrzeć ....
Pozdrawiam .
Papiez mial chyba na mysli hospicja i ludzi starych i samotnych.bo w normalnym zyciu latwiej trafic na cwaniaka niz przyjaciela.
toja2 , podzielam Twoją opinię , ale ludzi samotnych nie brakuje w każdym środowisku . Poznałam w sanatoriach wiele kobiet i mężczyzn autentycznie samotnych . Nie z racji pobytu na kuracji czy "kuracji " ( piąty dzień mija a ja niczyja ) . Rozmawialiśmy nieraz , oni cierpią , są samotni , nie mylić sami . Dla nich każdy kontakt z innymi , nawet krótka rozmowa to radość i cząstka prawdziwego życia .Ci ludzie pragną obecności drugiego człowieka jak powietrza . I nie są to ludzie starzy i chorzy . Wiele z nich ma poczucie niskiej wartości , są odrzuceni , zdradzeni , bardzo skrzywdzeni . Są i tacy , którzy nie potrafią otworzyć się na innych , boją się bliższych kontaktów . Ta ich trauma jest ciężka do pokonania . A my nie zawsze ich dostrzegamy albo dostrzegać nie chcemy bo .....( różne argumenty ) .Oni czekają , nieporadni , prawie zawsze bez szans - przynajmniej w ich mniemaniu .
no tak,ale z kolei do takich ludzi trudno trafic,nawet gdyby sie chcialo.no bo jak?wyjde na ulice i bede zwolywac samotnych do kupy?dobra,poznam kobiete w moim wieku,ktora potrzebuje sie wygadac-ok.ludzie lubia mi sie zwierzac.mozemy sie zaprzyjaznic.ale facet?zaraz bedzie sobie wyobrazal cos wiecej.mysle,ze tak naprawde trzeba tylko wyjsc z domu,do innych ludzi.moze czasami ten pierwszy krok trzeba zrobic na sile,wbrew sobie.poza tym,zajac sie czyms, rozwijac jakies zainteresowania.no nie wiem,co jeszcze,moze uczyc sie jezykow obcych.bo z kolei uszczesliwiac kogos na sile tez nic nie da.
To , jak trafić do samotników jest najtrudniejsze . Pewnie ,że wołać na ulicy - bez sensu :)) Jeśli ktoś odpowiedziałby to na pewno faceci . Oni w pewnym wieku są "tacy biedni , żona takiego nie rozumie :)) po kilkunastu latach związku mówi innym językiem :)) Żona nie dba o siebie ....itd itp . Ale takich można wyczuć na odległość kosmiczną .......
Wiesz , poznałam kiedyś dziewczynę w kawiarni . Ja czekałam na koleżankę , ona siedziała sama . Zapytała ,czy mam zapalniczkę .Chwilę rozmawiałyśmy . Od głupotek przeszłyśmy na inne tematy. Otworzyła się . Powiedziała wiele .Przeszłyśmy na "ty" .Umówiłyśmy się na następny dzień .Zadzwoniła a ja kazałam siostrze skłamać ,że mnie nie ma . Żałuję ,,,jak ją wspomnę do dziś mam kaca moralnego .Wiem ,że potrzebowała z kimś pobyć ..a ja ... szkoda słów. To co o mnie pomyślisz w tej chwili - to zapewne prawda. Obiecałam sobie - nigdy więcej plecami do człowieka . I dzięki Bogu słowa dotrzymuję. Moja praca zawodowa wymaga otwartości na innego .Masz rację , w tym są też porażki . Trzeba ciągle doskonalić socjotechnikę i swoje możliwości "otwierania innych " .Są też oryginały - lubią być sami , nie chcą żadnego towarzystwa .Początkowo myślałam ,że to maska .Nie . Tacy też są . Takie jest życie . Zrobiło się smutno :(( Więc czas na uśmiech :))))))))))))))))))))))) Pozdrawiam .
no tak.trzeba tez brac pod uwage,ze swiat jest,jaki jest.nigdy nie wiesz na kogo trafisz.ja z kolei sparzylam sie kilka razy na ludziach i to paskudnie.teraz juz nie jestem taka chetna do otwierania serca na tzw krzywde bliznich.chyba za duzo pomoglam nie chcac nic w zamian.ale to juz przeszlosc.teraz tez moge sie usmiechac.:):).pozdrawiam rowniez
Dobrze wiem o czym piszesz "krzywda bliźniego" . Podobnie , dałam z siebie wszystko .Poświęcałam czas, angażowałam się uczuciowo , nie żałowałam kasy ....W momencie tak ważnym dla mnie , od tych wszystkich ( szkoda określać ) dostałam nóż w plecy . Proza życia . No ,ale podobnie , dziś mogę trochę się uśmiechnąć choć są przeżycia bolesne .Jak mam doła , one powracają .
Ale , ludzie ludźmi a między nimi my ! Oni tak , a my tak . Żartobliwie - nigdy zachrystią do wiernych :)))))
Miłego wieczorka . Są u was chrabąszcze ? Wpadł mi przez balkon ogrom , mutant czy facet w przebraniu ?
facet w przebraniu.u mnie nie ma chrabaszczy.:)))
Facet ? Zaniosę go delikatnie do sypialni :)))))
D O B R A N O C :))
ale bedzie laskotania .milych wrazen :))) laskotnych snow
Jak sobie za dużo pozwoli zastosuję łapkę na muchy ......... :))))
przeważnie samotność dokucza najbardziej , gdy nie mamy co robić ...osobiście szukam sobie zajęcia i jest po wszystkim...:))
Krzysiu , mam dla Ciebie zajęcie - sam idź nad jeziorko , sam zarzuć wędkę , sam złów , sam wypatrosz , sam przyrządź ale sam .............nie jedz ! Pamiętaj o zaproszeniu :))
to jutro.jedziemy na ryby i bedziemy je piec nad ogniskiem :)