

Gwałtownym objawem może być zmiana wizerunku (wygląd zewnętrzny) i zachowania. Jakby skok w nowe życie, przed utratą czegoś, co może nas ominąć. Tak mi się zdaje, ale może jestem w błędzie.
No właśnie... Czy to jest "skok w bok", czy np. niepohamowana agresja, czy apatia?
Właśnie o to chodzi! To może być wszystko, o czym napisałeś. Zależy to od trybu życia prowadzonego do chwili gwałtownej zmiany. U osób prowadzących monotonny styl życia, to może być " wybuchowe" zachłyśnięcie się rozrywkami. U innych, którzy prowadzili intensywny życia, to może być melancholia. (tak sobie myślę). W tym wszystkim chodzi o ZMIANĘ.
Jak na moje, "skok w bok" to zdrada, zmiana to swoistego rodzaju jest, ale głównie chodzi o sprawy damsko-męskie.
,
2011-06-26 18:13 Nagranie oddania spermy.?? na http://seksbaza.com. ciekawe. ktoś już to sprawdzał?
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
mam 56 lat 3 tygodnie temu zdalem sobie sprawe ze wszystko co robilem to olewalem zycie moja zona nie byla na wczasach bo wydawalo mi sie ze po cholere jej to pracowalem ale nigdy z mysla o niej jest mi tak strasznie wstyd i cholernie przykro nie przypuszczalem ze to moze byc takie stresujace a jak pomysle ze normalnie mogla mnie miec dosc i znalezc sobie kogos innego to sciska mnie w dolku ze bylem takim idiota
Kolejnym objawem jest zelowanie wlosow na glowie, robienie minety z samicami o 20 lat starszymi i dyszenie na klatkach schodowych oraz wydzwanianie do damulek po nocach nieprzespanych, na haszu, w moczu i w deszczu , z kwiatkami na reku i ze spoconym czolem, pomarszczonym bruzdami i zmartwieniami. Agent 007 to pestka przy takim osobniku.
Chora watroba lub nadnercza i syn - adwokat bez zony i bezdzietny, a ja stale w biurze podrozy i latam za synowymi, bo chce byc babcia i gotowac obiadki w kuchni. Taki los od Bozi ...Zeby Bozia dala duzo dzieci, a jak ktos bachorow nie lubi, to niech sie leczy psychiatrycznie, bo dzieci trzeba nam kochac ...
tzn. nie jest to chyba objaw kryzysu wieku średniego jako taki, ale problemy z potencją najczesciej dotykają ludzi właśnie potencjalnie w "wieku średnim, kryzysowym". stąd dopisuję się do dyskusji z pytaniem - jak sobei z takim problemem radzić? czy są jakieś leki, środki, które mogą pomóc?
kryzys to tęsknota za namietnością..miłością..nowoscią..wciąż jesteśmy tacy sami chociaż mamy po 50 lat...
Myślę, że dorosłe dzieci nie są dobrym rozwiązaniem sprawy. Wylatują z gniazdka, zakładają swoje rodziny i rodzic staje się wtedy po wielu latach kieratu, wolny. Ma więcej czasu, przeważnie nie wie co z nim zrobić i przychodzą mu do głowy różne głupoty. Pół biedy kiedy szybko pojawią się wnuczki... Ale z tym coraz trudniej...
Witaj :-)).
Jeśli Twój post jest choćby częściową odpowiedzią na to, co napisałem Fifiemu, to mnie chodziło raczej o podkreślenie upływu czasu: są już dorosłe dzieci! (a więc: sporo lat upłynęło)...a nie o to, żeby miały one nas do czegokolwiek przekonywać, nakłaniać, wskazywać swoim RODZICOM, jak mają żyć!...
I jeśli piszesz, że dzieci wypadając z gniazda rozpoczynają WŁASNE życie, to niech tak to działa w obie strony: nie matkujmy już i nie ojcujmy, a tym bardziej: nie babkujmy i nie dziadkujmy - wnukom!!.
Oczywiście pomoc dzieciom przy ICH dzieciach może być potrzebna, czasem wręcz niezbędna (ale tylko czasem!)...ale jeśli ktoś chce zaspokajać własne potrzeby psychiczne u dzieci i wnuków (w tym bycia rodzicem), to niech jeszcze *trzaśnie* sobie bobasa (żartuję), a nie rodzicuje "na boku"!
Znam dobrze krzywdy, jakie można takim nieodpowiedzialnym i egoistycznym postępowaniem wyrządzić...
To, że po wielu latach zostaje osamotniona para, która nie wie, co ze sobą i ze swoją życiową aktywnością zrobić - to zrozumiałe...co nie znaczy, że trzeba zaraz krzywdzić za ten stan życiowego partnera lub dzieci i ich rodziny (choćby w sposób wyżej opisany)...
No i nie żartuj, że z wnuczkami coraz trudniej: ich *pozyskiwanie* od wieków wygląda podobnie :-)).
A to, że młodzi nie chcą klepać ich jak króliki, to ja się wcale temu nie dziwię - i kibicuję młodym za takim myśleniem...ale że to temat oboczny i strasznie szeroki, to w tym miejscu nie będę go rozwijał...
Podoba mi się też słowo kierat w Twojej wypowiedzi: rzeczywiście jest on często antidotum na różnego rodzaju przychodzące do głowy głupoty...tylko, na Boga, pamiętajmy: nie podkopujmy szczęścia innych ważnych nam i bliskich osób, jeśli swojego szczęścia nie chcemy, nie umiemy - znaleźć...:-)).