


To nie slogan, ale nasze życie składa sie z nieograniczonych elementów puzli. Juz od urodzenia zaczynają układać się w obraz naszego życia. Tutaj nie mamy wpływu, ale mijają lata i elementy dobrze ułożone zaczynają się powoli układać w odpowiedni obraz. Dochodzimy do momentu, gdzie sami kształtujemy swoje życie i tu już zaczyna wchodzić w grę intensywne myślenie o przyszłości. Nasze maleńkie elementy zapełniają obraz aż pewnego razu na naszej drodze zjawia się ktoś, kto burzy ten ustablizowany obraz. Ta jedna maleńka chwila, która może trwać sekundy nie jest w stanie zburzyć naszego obrazu, ale chęć jej zatrzmania jest silniejsza od rozumu. Co więc robimy? - zatrzymujemy ją w podświadomości. Dlaczego jednak zdaża się, że ten moment zaczyna po jakimś czasie dawać o sobie znać? Widzimy ten moment jak na zwolnionym filmie i pragniemy powroty do tej maleńkiej chwili.
Mamy dwa wyjścia;
1. Zburzyć dotychczasowy obraz układnany z takim mozołem i postarać się weść do wnętrza "chwili" nie
wiedząc jak może się ta eskapada zakończyć?
2. Zostawić to wspomnienieniom i dalej budować swój obraz w porządku chronologicznym?
Jest jeszcze trzecie wyjście ;- rozrzucić elementy puzli i cieszyć się każdą chwilą nie myśląc o dniu jutrzejszm.
Moi kochani myślę, że to jest dobry temat do refleksji.
Pozdrawiam
Tu troszkę odbiegnę od tematu a jednak w nim będę nadal.
"CZ MOŻNA ZATRZYMAĆ UMYKAJĄCĄ CHWILĘ"
Jest wiele sposobów.
pierwszy jaki mi wchodzi do głowy to obrazek a raczej namalowanie go.
drugim to napisanie cudownego wiersza. Jak wiedomo nawet najprostsza proza przelana na papier zawiera uczucia twórcy.
Trzecim sposobem jest zrobienie zdjęcia. Moim zdaniem ten sposób jest najlepszy. Jak mówili wielci artyści Zdjęcie może opisywać tysiące słów, zdjęcie może zawierać mnustwo uczuć, ma również jedną zaletę każdy może zrobić zdjęcie w przeciwieństwie do napisania wiersza oraz namalowania obrazu.
...Chwilo trwaj,jesteś piękna... Niestety tylko w powiedzeniu jest to możliwe.Sama chciałabym zatrzymać nieraz czas,zresztą jak i większość z nas. Po drugie sami jesteśmy kowalami własnego losu i to my decydujemy jak żyć i jak postepować,aby wszystko było w należytym porządku.
może czasami wato gdzieś wyjechać, oderwać się na chwilę od rzeczywistości i wypocząć, a wtedy nauczymy się doceniać bieżące chwile
www.easyholiday.pl
To niestety nie piórko z poduszki,którego da się złapać. Chwila nie jest uchwytna niestety,a szkoda.
aby sprawdzić te datę i dowiedzieć się ile masz jeszcze czasu, by cieszyć
się życiem i w pełni z niego korzystać, zajrzyj na stronę
http://poznajdate.com Polecam!!!
,
2011-07-20 21:34 WITAM WSZYSTKICH ! Nasze zwyczaje, tryb życia, miejsce, w którym mieszkamy, oraz
inne czynniki już wpłynęły na długość i przebieg naszego życia.
Przeżyte nami lata zachowują informację o dacie naszej śmierci.
Poznawszy datę naszej śmierci na podstawie wydarzeń naszego życia,
przeszłych i teraźniejszych faktów, mamy szansę
zastanowić się nad przyszłością oraz ocenić popełnione błędy.
ZAPRASZAM na: http://smierc.org/ SPRAWDŹ Koneicznie
"Dwie różne wróżki zapowiedziały mi jednakową datę mojej śmierci.
Przestraszyłam się, spróbowałam przejść test na przepowiedzenie życia
na http://smierc.org
i otrzymałam znów tę datę! ((
Co mam robić? Wierzyć albo nie? Dlaczego wszędzie jest ten sam wynik?"
Zatrzymać można każdą chwilę, którą się pamięta. Cytat wyżej robi się już zabawny
Tak można bo są w życiu piękne chwile warte życia więc cieszmy się życiem póki żyjemy .. tak naprawde nigdy nei wiemy kiedy umrzemy ale wart wejsc na ta strone i sie przekonac : http://poznajdate.com
taka mi jeszcze przyszła myśl, nie wiem czy już o tym pisałem, ale ja nie umiem żyć z dnia na dzień, mieć takie motto: jakoś to będzie. znam osoby, które tak postępują-i im się dobrze wiedzie, znam i takie-którym się nie wiedzie, tak mnie nauczyło życie, że powinienem myśleć o dwa kroki do przodu, jak ten co zrobię wpłynie na mnie za te dwa kroki. nie powiem, że to nie obciąża, ale jest to do opanowania. nie przychodzi mi na myśl jakiś przykład, choć mam: gdy chciałem kupić auto, to myślałem-czy mnie na takie stać, jeśli tak, czy je utrzymam, jakie są ceny części, gdzie i kto może mi poserwisować-gdyby coś...gdy już miałem jakiś taki obraz sytuacji-podejmuję decyzję...
Tak, czasami myśli sie o dwa kroki do przodu,tylko,że nie zawsze spełnia się to co wymysliliśmy dwa dni wcześniej.Dlatego obecnie,chyba każdy woli życ dniem dzisiejszym,bo i tak nie wiemy co nam przyniesie jutro.
Ladnie ktos powiedzial : ...trwaj chwilo,jestes piekna.... ale niestety ,to chwila i dlatego trwa tylko chwile.Tak samo jak mowi sie,ze ...nie wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki...Pozdrawiam.
Wspominanie miłych chwil ze swojego życia nie jest jeszcze niczym złym i nie burzy na ogół naszej życiowej układanki. Jeżeli jednak tak się dzieje, to może oznaczać, że pojawił się jakiś poważny problem, np. w związku, w którym aktualnie jesteśmy. Decyzja, którą z dróg wyjścia wybrać, jest bardzo trudna i nie da się podać jednoznacznej recepty, tym bardziej że nie znamy realiów, a mogą one być rozmaite... Każdy z nas jest przecież autorem własnej życiowej układanki.. Wskazówki, jakie możemy dać innym, powstają na podstawie osobistych doświadczeń i będą skuteczne dopiero wtedy, kiedy poznamy konkretną sytuację. Zawsze jednak będzie to tylko nasz punkt widzenia i ta druga osoba nie musi wziąć sobie do serca tego, co mówimy.
Najbardziej ryzykowne jest według mnie trzecie wyjście, bo na dłuższą metę nie da się żyć w ten sposób, tzn. nie myśląc o dniu jutrzejszym...

WITAM.
Slicznie to napisałaś i prawdę mówiąc zgadzam się z Tobą. Mam swoje chwile zatrzymane i jeszcze teraz nie, ale kiedyś napewno będę do nich wracać. Każdy z nas żyje na własny rachunek i powiem Ci, że staram się nie dawać życiowych rad, bo wydaje mi się, zresztą jak Tobie że każdy człowiek swoje życie układa sobie po swojemu. Czasem nasze zbawienne rady mogą się okazać zgubne bo inaczej patrzymy na meandry życia.
Człowiek, to istota skomplikowana, mimo, że wydaje się zwyczajny. Masz rację chwilą można żyć wtedy, kiedy nie mamy obowiązków, ale i tak na dłuższą metę się nie da. Z planowaniem też nie zawsze wychodzi tak jak sobie wyobrażamy, bo czasem decydują za nas okoliczności.
Dochodzimy więc do smutnej prawdy;- wiem, że nic nie wiem.
Pewnie mam dziś maleńki dołek, ale wieczór dopiero się zaczął więc mam nadzieję że zmienię jeszcze zdanie.
Pozdrawiam cieplutko bo wieczór zimny
Radzenia należy unikać w większości wypadków, ale na pewno warto towarzyszyć danemu człowiekowi i pomagać mu aktywnie w jego poszukiwaniach.
Jak utrwalacie takie ważne chwile? Chodzi dosłownie o aparat, bardziej intymnie o pamiętnik, ekshibicjonistycznego bloga, czy może o poczucie w sercu?

Dobrych rad zawsze sie wystrzegam, natomiast parałam się już w pewnych okresach mojego życia pamiętnikami, fotografią /okropieństwo/ i blogi też były.
Pamiętniki zniszczyłam w obawie aby je nie przeczytano - zbyt osobiste.
Zdjęcia spaliłam - sama nawet nie mogłam na nie patrzeć, choć prawie pozowałam.
Blogi zostały z uwagi na ich charakter. Są to w pewnym stopniu nowele zawierające moją charakterystykę i moje przygody wkomponowane prawie w powieściowy, harlekinowski klimat.
Tak naprawdę, to w mojej pamięci zostawiłam to, co w pewnym okresie mojego życia miało dla mnie znaczenie
Harlekinowski powiadasz?;) Ciekawie zabrzmiało.
Myślę, że fajnie jest w jakiś sposób zapisywać swoje myśli i uczucia, bo to bywa oczyszczające. Ale z blogami jest mało dyskretnie, a jak ktoś przeczyta pamiętnik to też może być przykre.
A co do zdjęć, to przecież mogą to także być fotografie miejsc, czy grup ludzi. Nikt nie mówił, że tylko my mamy na nich być.
Zresztą, chyba najbardziej udane to te, na których nas nie ma, bo to najczęściej są dokładnie te same, które my ROBILIŚMY- a zatem świat widziany naszymi oczami:)
To jest coś, popatrz, nie myślałam w ten sposób. Podpowiedziałaś mi a raczej sprecyzowałaś moje rozproszone myśli.
Masz bardzo trzeźwe spojrzenia na rzeczywistoś, ale to pewnie nie jest dobrze przyjmowane w Twoim otoczeniu. Piszę tak, bo wiem jak jest na moim podwórku.
Przyspaza mi to klopotow zwlaszcza w rodzinie. Nie wszyscy lubia kiedy patrze na ich sprawy troche z dystansem. To jest wydaje mi sie dosyc popularny problem w rodzinach , nie wiem byc moze wynika to z faktu, ze ludzie spokrewnieni chca od siebie wiecej, czesto sami tego wiecej nie dajac. Coz ...? Ogolnie gdy juz ich problem znika to potem sa nawet zadowoleni z mojej postawy. Jestem bardzo emocjonalna jednostka i przezywam mocno to co sie dzieje do okola mnie to niestety mnie osobiscie przeszkadza. Wydaje mi sie , ze Ty masz podobny problem - chcialabys zeby bylo lepiej i boli Cie jak nie jest?? P
Już teraz poznaj datę swojej śmierci!
Wystarczy kliknąc! http://smierc.org

No proszę, a ja nie pomyślałam o tym. Pomysł wspaniały szczególnie ze zdjęciami. Wiesz zastanowię się, bo poddałaś mi pewną myśl. Rozumię, że ma to być forma albumu z komentarzami a między wierszami zakodowane myśli wiadome tylko dla mnie.