

Proponuję kilka dowcipów, mam nadzieję, że śmiesznych...
* Baca opowiada koledze swoją przygodę:
- Stary, posłuchaj: jadę na słoniu, za mną lew, obok dwa tygrysy...
- O rany! I co zrobiłeś?
- Nic, karuzela się wyłączyła i zsiadłem.
** Rybak złapał złotą rybkę, ale że to była bardzo młoda rybka, obiecała spełnić tylko jedno życzenie. Rybak myśli, myśli, w końcu postanowił zrobić coś dla świata i mówi:
- Chcę, aby na całym świecie zapanował pokój.
- Ale rybaku, ja naprawdę jestem jeszcze mała, więc wymyśl coś mniejszego...
- To przynajmniej zrób tak, żeby w Jugosławii był pokój.
- A ta Jugosławia to duża jest?
- No nie wiem, przyniosę mapę.
Rybak przyniósł mapę, rybka ogląda, ogląda i mówi:
- Wiesz rybaku, jednak za duża, daj coś mniejszego.
Rybak wkurzył się:
- To spraw przynajmniej, żeby moja żona była ładna!
- To przyprowadź żonę - zachęca rybka.
Rybak przyprowadził kobietę, rybka patrzy, patrzy i w końcu mówi:
- Ty, rybak, a pokaż jeszcze na chwilę tę mapę...
* Przyjeżdża telewizja w góry, bo istnieje ponoć baca, który widział żywego Stalina. Reporterzy pytają bacę, jak wyglądał Stalin. Na to baca:
- Ano był taki strasnie bzydki i miał takie wielkie rogi, i wysedł z lasu.
- Baco, a może to był jeleń?
- A moze...
Pozdrawiam serdecznie i z uśmiechem...
,
2009-04-17 13:56 Rewelacja :) Pozdrawiamy autorów tych cytatów :D
> 7. Ten rok był pełen wyrzeczeń dla Renaty Mauer. W kwietniu wyszła za mąż.
Najlepszy! :D
,
2009-03-30 23:05 W restauracji nagle z ktoś zaczyna krzyczeć:
- Ludzie facet z bronią idzie!!!
Wszyscy padli na podłoge ze strachu i czekają co sie stanie.
Po chwili do restauracji wchodzi facet z kobietą.
- Bronia siadaj.
- Co to za ptak? - pyta studenta profesor wskazując na klatkę, która jest przykryta tak, ze widać tylko nogi ptaka.
- Nie wiem - mówi student.
- Jak się pan nazywa? - pyta profesor.
Student podciąga nogawki.
- Niech pan profesor sam zgadnie.
Błyskotliwy ten student :-) Ciekawe, czy profesor to docenił... U mnie egzamin miałby prawie zdany.
,
2009-03-28 18:55 pomysłowy student... ale obawiam się że jakbym tak zrobiła na egzaminie u jakiegoś profesora to chyba ( a raczej na pewno) bym go nie zdała :)
Drogi Janku,
piszę do Ciebie tych parę linijek,żebyś wiedział, że do Ciebie piszę. Jak ten list dostaniesz, to
znaczy, że do Ciebie doszedł. Jak go nie dostaniesz, to mi daj znać, to go wyślę jeszcze raz. Piszę do Ciebie wolno, bo wiem, że nie potrafisz szybko czytać.Niedawno tata przeczytał w jakiejś gazecie, że najwięcej wypadków się zdarza kilometr od domu, więc przeprowadziliśmy się trochę dalej.Mieszkamy teraz w fajnej chałupce. Jest tu pralka, choć nie jestem pewna, czy się zepsuła. Wczoraj wrzuciłam do niej pranie,pociągnęłam za sznurek i pranie gdzieś wsiąkło. Ale przecież się z powodu tego nie
powieszę .
Pogoda nie jest najgorsza. W zeszłym tygodniu padało tylko dwa razy. Za pierwszym razem trzy dni a za drugim cztery.
Co do kurtki, którą chciałeś. Wujek Piotr powiedział, że jak Ci ją poślę z guzikami, to będzie dużo kosztować, bo guziki są ciężkie. Dlatego oderwałam guziki i włożyłam do kieszeni.Tata dostał pracę. Jest dumny jak paw, bo ma pod sobą jakieś pięćset osób. Wysiewa trawę na cmentarzu. Twoja siostra Julka, która wyszła za mąż, w końcu urodziła. Nie znamy jeszcze płci, więc Ci nie powiem, czy jesteś wujkiem czy ciotką. Jak to będzie dziewczynka,Twoja siostra chce ją nazwać po mnie, ale to będzie dziwne - mówić na swoją córkę "mama". Gorzej jest z Twoim bratem, Markiem. Zamknął samochód i zostawił w środku kluczyki. Musiał iść do domu po drugi komplet, żeby nas wyciągnąć ze środka. Jak się będziesz widział z Gosią, pozdrów ją ode mnie a jeśli nie, to jej nic nie mów.
Twoja mamusia Danusia.
PS. Chciałam Ci włożyć do listu parę złotych, ale już zakleiłam kopertę.
Poplakalam sie ze smiechu. Podobnie jak cala moja rodzina , ktorej to przeczytalam:)))) Dziekujemy :))