


Znam związki z dużą różnicą wiekową i mam na ten temat wyrobione zdanie. Wszystko zależy od charakteru takiego związku;-
1. Związek starszego mężczyzny /10 lat, to wydaje mi się mała różnica, znam 15, 20 a nawet 25 letnie różnice/ z młodą dziewczyną - co ich może łączyć?
- jeżeli to intelektualista, to napewno dziewczynie imponuje jego status i środowisko
- jeżeli bogaty, to sprawa jasna
- jeżeli przystojny i seksualnie wyedukowany, to zrozumiałe
- jeżeli zwykłe uczucie, to zauroczenie
Czy mogą przetrwać? - mogą, jeżeli małżeństwo traktuje się poważnie i z odpowiedzialnością, bo czas i zegar biologiczny nie stoi w miejscu i szybciej odbija swe piętno na mężczyźnie niż kobiecie. Takie małżeństwa z reguły są bardzo nieszczęśliwe w późniejszych latach, a najbardziej cierpi wtedy kobieta, choć ambicja mężczyzny, żeby sprostać pewnym wymaganiom doprowadza go do frustracji. Duże różnice, to tragikomedia życia dwojga ludzi z czasem bardzo nieszczęśliwych.
O różnicy odwrotnej może napiszę innym razem, bo to też bardzo ciekawe zagadnienie.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że znajdą się odważni, którzy wypowiedzą się na ten temat.

Pewnie masz rację, a raczej napewno. Jestem trochę zażenowana, bo przecież powinnam takie rzeczy wiedzieć. Pewnie jakaś pomroczność jasna owładnęła mnie. Zwyczajnie mi wstyd, bo zachowałam się jak przedszkolak który zadaje niezbyt logiczne pytania. Chylę głowę przed Twoim wyrozumieniem na moje naiwne pytania.
Ale nie zgadzam się z Tobą w temacie odmiennych zainteresowań. Tak sobie myślę, że różnica w poglądach stwarza w pewnym stopniu konflikty. Wprawdzie mówi się, że cudownie się różnić bo wtedy dyskusje mogą stać się bardziej konstruktywne, ale jakoś nie mam przekonania do takich teorii.
Wspólne pasje, to dyskusje które łączą, to nawet rywalizacja w tej samej dziedzinie, a to bardzo zbliża. Odmienność powoduje w pewnym sensie konflikty, które z czasem zmieniają się w niechęć.
Oczywiście mogę się mylić, ale na teraz takie jest moje rozumowanie.
Nie będę się spierał, kto z Nas ma rację, co jest lepsze, podobność...czy...odmienność...w zainteresowaniach, poglądach. Nie będzie tu zwycięzców oraz pokonanych :). Ja znów z tym optymizmem, że gdy są odmienne doświadczenia, myśli, zainteresowania, itd, to Obie strony będą się uzupełniać (gdzieś znów o tym czytałem:). Zgadzam się, że to może rodzić konflikty, On do kina Ona spacer lub odwrotnie. Sądzę, że osoby o podobnych zainteresowaniach mogą się lepiej rozumieć (mój umiarkowany optymizm). To mi przypomina bardzo lubiany przeze mnie film: Między niebem a piekłem (Robin Williams, Anabella Sciorra). Pokrewność dusz...czy to jest możliwe?
Oczywiście masz rację, nie ma się o co spierać, ale cieszę się, że jednak doszliśmy do konsensusu. Masz rację, że odmienność zainteresowań to ciągły wybór i nie jest takie proste zrezygnować ze swoich namiętności na rzecz drugiej osoby mającej odmnienne.
Cieszę się jednak, że przyznajesz mi jednak rację o wspólnych zainteresowaniach. "Pokrewieństwo dusz...." jak piszesz jest możliwe, a nawet skazane.
Oj pięknie to Napisałaś. Kiedyś ktoś mi powiedział: że miłość, to dawanie, ale i branie, ty to ja-ja to ty, miłość to rozumienie i zrozumienie...

WITAJ.
Więc to w ten sposób odebrałeś - ciekawe.
Ten ktoś, kto powiedział, że miłość to dawanie i branie, miał pewnie na myśli siebie. Miłość jest zwwsze bezinteresowna, ale ta prawdziwa, nie udawana.
Wg tego co napisałeś, to takie fifty-fifty , ja Tobie, Ty mnie. Bardzo to ciekawe i kontrowersyjne. Jeżeli taki model zastosujemy, to gdzie w tym wszystkim jest uczucie?
Dawanie sprawia ogromną przyjemność i wtedy nie spodziewamy się,ani nie czekamy na rewanż. Jeżeli kochamy to dajemy a ta druga osoba albo przyjmuje to , albo stara się swym zachowanierm okazać, że jest to coś tak cennego dla niej, że sama decyduje się na sprawienie przyjeności kochanej osobie. Nie jest to jednak konieczne.
No cóż, każdy ma inne zdanie na ten temat.
Witaj. Dotykamy spraw relacji między partnerami. Każdy ma jakieś własne doświadczenia i wyobrażenia o swoim lub przyszłym związku. Myślę, iż im bardziej się obie strony (ewentualni partnerzy) lepiej poznają zanim stworzą rodzinę, jest mniejsze prawdopodobieństwo na rozczarowanie. W ich życiu, pojawi się zapewne GOŚĆ, a wtedy już nie będzie Ja i Ty, tylko My jako cała rodzina. Pozdrawiam piszących i czytających...
Moim zdaniem najbardziej zbliżają podobieństwa w ważnych dla obojga kwestiach i umiarkowane różnice w mniej ważnych sprawach (bo prowadzą do płodnych przemyśleń i zapobiegają nudzie).
Ale może się mylę;)?
I znów masz rację. Wyobrażasz sobie taki układ, że ktoś, kto kocha i jest zafascynowany górami i druga osoba kochająca morze /nie koniecznie nasz Bałtyk/.
Na forum jeszcze można zrozumieć te różne pasje, ale tematy są tak różne, że po kilku wpisach zaczyna się rywalizacja w opisach miejsc zwiedzanych. Chciałabym to zobaczyć - tu nie ma kompromisu.
Podobne zainteresowania powodują, że wzbogacamy swoje wiadomości, chcąc w pewnym stopniu zaimponować drugiej osobie. Zaczyna się więc rozwijanie bazy wiadomości i szukanie nowych opisów dotyczących ich zainteresować. Czyli wynika z tego, że oboje mogą tylko z tego wynieść pewne korzyści.
Moim zdanie człowiek włączający się do dyskusji na forum może być wręcz bardziej wiarygodny. Wie, że różni ludzie go przeczytają, a zatem jest gotów ewentualnie tłumaczyć co i dlaczego miał na myśli. Nie ma tu miejsca na frazesy, bo te łacno mogą być wypatrzone.
Miło jest spotkać na forum kogoś, kto wyznaje podobne poglądy, wartości. To zwyczajnie dowartościowuje, utwierdza w naszych przekonaniach i... tak rodzi ochotę na dalszy kontakt. Mogą temu służyć prywatne wiadomości i wszelkie inne kanały komunikacji. A przy tym nie ma presji, przymusu. W końcu to nie portal randkowy;)

To TWOJE zdanie jest zbieżne i z moim. Napisałaś to, o czym właśnie myślałam. Wydaje mi się, że napisałaś to w sposób bardziej przystępny niż ja bym napisała. Ale ja mam też pewne obiekcje, bo można też pisać pozbywając się kompleksu nieśmiałości.
Wyrażając swoje opinie poddajemy się ocenie innych i czasem to pomaga, czasami jednak stwarza niebezpieczeństwo oględnie mówiąc nadinterpretacji swoich walorów. Niestety sprawdzić tego nie można. Jeżeli jednak forma taka nie przekracza dobrego smaku jest ze wszech miar sympatyczna i miła.
Oczywiście masz rację, nie ma żadnej presji, w każdej chwili można zwyczajnie zrezygnować, lub wirtualna przyjaźń może zmienić sie też w relację z innego portalu.
Myślę, że masz sporo racji, szczególnie co do potencjalnych przyczyn wchodzenia w taki związek i ewentualnych trudności w przyszłości. Wiele też zależy nie od samej różnicy lat, a od tego po ile lat oni mają w tej chwili. I na jakim etapie jest ta znajomość?
WITAJ.
Tak sobie myślę, że tak zwana duża różnica wieku, już na samym początku niesie za sobą pewne zagrożenie. Jeżeli zaczniemy teoryzować i założymy, że jest to siedemnaście lat, czyli coś pomiędzy 10 a 25 lat /czasem zdażają się też większe różnice, ale to jedynie w świecie filmu, czy biznesu/.
Ona ma 24 lata, on 41. Jak dotąd wszystko jest wspaniale.W jej mniemaniu to szalona miłość, traktowana jest jak królowa - słowem sielanka. Są niezależni finansowo, w czasie wolnym od pracy organizują sobie czas przyjemnie i ciekawie.
Ta szalona miłość owocuje maleństwem i już zaczynają się problemy. Z początku malusieńkie, z czasem większe. Dziecko idzie do przedszkola, a tam inne dzieci wołają;- przyszedł po ciebie dziadziuś. Tu jest pierwsze zderzenie różnicy wieku.
Teoryzujmy dalej;- w relacjach osobistych zaczyna coś szwankować, bo mężczyzna około pięćdziesiątki zaczyna mieć lekkie problemy z seksem a tu młoda żona więc trzeba się spiąć. Zaczyna być więcej stresów, bo dziecko rośnie, żona ma większe wymagania a i kosmetyki zaczyna używać te droższe, bo ponoć skuteczne. Jest bardziej zmęczony i niecierpliwy. Częściej dopadają go stresy i niestety pierwsze objawy andropauzy. Dla mężczyzny takie początki to koszmar. Jeszcze przekonuje sam siebie, że to nie może być, że jest za młody, ale dla niego zegar bilologiczny już tyka.
Teraz wszystko zależy od kobiety, czy pomoże mu przez to przejść i niezależnie od wszystkiego zostanie z nim na zawsze wiedząc jakie będzie dalsze jej życie, czy zdecydować się na swoje szczęście i wybrać wolność bez patrzenie na starzenie się swojego wybranego, kiedyś tak wspaniałego kochanka.
Znów temat do dyskusji i oceny przez innych, bo w życiu nie ma tylko dobrych i złych rozwiązań, są też kompromisy i nawet poświęcenie.
pozdrawiam
No ale też młoda żona może mobilizować do chodzenia na siłownię i zdrowego odżywiania. To faceta biologicznie odmładza. Do tego przedstawiasz taki scenariusz, że to ona zostawia/ chce zostawić jego. Ale równie dobrze on może chcieć się odmładzać coraz młodszymi partnerkami/ kochankami.
Co do problemów z seksem- owszem, jest to ważna dziedzina, ale nie tylko po 50-tce są problemy z seksem. Mogą się zdarzać wcześniej, mogą być nie tylko po stronie mężczyzny, mogą w ogóle nie istnieć.
Szeroki temat. Wydaje mi się także, że za bardzo teoretyczny. Nie opieramy się na żadnym konkretnym przykładzie.