
|
~franek
![]() OFFLINE
Liczba wpisów: ?
Na forum od: ?
zaproś do znajomych obserwuj profil zobacz wizytówkę |
2011-08-01 11:48
Temat: (38 postów)
no to zaczynamyzjawisko występuje i nie występuje ,zależy w którym kierunku spojrzę :))mój 70 letni "sąsiad" ma chęć spróbować nowości ale możliwości nie te:) Mój stosunek jest obojętny ,każdy robi to na co ma ochotę.Jednym to się podoba ,inni są rozczarowani,jak to w życiu bywa. |

zjawisko występuje i nie występuje ,zależy w którym kierunku spojrzę :))mój 70 letni "sąsiad" ma chęć spróbować nowości ale możliwości nie te:)
Mój stosunek jest obojętny ,każdy robi to na co ma ochotę.Jednym to się podoba ,inni są rozczarowani,jak to w życiu bywa.
Zastanawiałem się na tym widzac gdzies tam w necie dyskusję, co stwierdzam w swoim przypadku:
1. na wstępie nie jestem zbyt wierzący
2. jak każdy normalny facet oczywiście potrafię sobie wyobrazić sex z kimś innym niz zona
3. "nie przeżył bym" żeby jakiś facet uprawiał sex z moja zoną nie mówiąc już o tym żeby to robili przy mnie nawet gdyby jego żona czy partnerka w zamian był do mojej dyspozycji
4. nie mogę zrozumiec jak facet który poprzedniego dnia widział np. spermę innego faceta wylewająca się z ust jego żony(partnerki, dziewczyny) może ją całować wychodząc np.do pracy
5. nie mogę zrozumiec jak te "skalane usta" mogłyby czule całowac moje dzieci, nasze wspólne, podejrzewam że poczuł bym fizyczną niechęć do swoich własnych dzieciaków, unikał bym ich twarzyczek mając przed oczami obcego kut....sa, taki brak czułości pewnie nie wyszedł by głównie im na zdrowie
6. w wolnym związku- a takim mi się wydaje ten o którym ktoś tu pisał ,że zszedł się z była dziewczyną i ona mu powiedziała ,że jest bi więc ma możliwość sypiania z dwoma dziewczynami jednocześnie- tak, ale ma gość farta hahha zazdroszczę(tylko już nie jestem w wolnym przepadło), natomiast jeżeli by chciała zrobić to ze mna i jakimś gościem na raz - odpada, zresztą taką propozycję miałem kiedyś od kolegi żeby we dwóch kurwi......szona i dałem sobie spokój
7. sumując- nie da rady z ww. i innych powodów
ps. pytanie do robiących takie rzeczy:naprawdę nie przeszkadza wam, widok obcego prącia w ustach swojej kobiety, no chyba że niektórzy także to prącie na zmianę z nią oblizują, może np. jak on wyjmuje z ich żony czy partnerki to wtedy mu nawilżają no nie wiem różnie może być,ok wtedy rozumiem jak może nie przeszkadzać skoro sami to lubią, ale jeżeli nie jesteście bi, nie przeszkadza wam, mnie już wkurza jak moja żona zbyt się przytula w tańcu do obcego(nie mówię o rodzinie, z bratem swoim "flirtuje" nie o to chodzi) ale obcego gościa, zrobił bym dym jakbym zauważył jak łapie go za tyłek i przyciska do siebie, co dopiero sex
"By" po formach osobowych pisze się razem np. zrobiłbym. Pozdrawiam
1. jak każdy "normalny" facet jesteś hipokrytą. Seks z inną kobietą jesteś sobie w stanie wyobrazić ale seks twojej kobiety z innym mężczyzną nie. To się nazywa właśnie hipokryzja.
2. a jeśli twoje sperma znajdzie się w ustach żony to nie przeszkadza ci , że później całuje nimi dzieci? A po za tym co ty z tą spermą w ustach? Za dużo pornoli a za mało życia?
3. a nie przeszkadza ci jak inny mężczyzna (lub kobieta) zwany ginekologiem wkłada (w rękawiczce) palce w pochwę twojej żonie? znam odpowiedź: nie przeszkadza bo nie ma podniecenia. czyli nie chodzi o aspekt fizyczny tylko o podniecenie? Jeśli tak to punkt 4 i 5 twojego wywodu jest funta wart.
mi osobiscie przeszkadzalo jak zona chodzila do gina faceta - teraz ma zakaz i chodzi tylko do kobiety - o swingowaniu.... nie ma mowy hehe
Swingowanie umacnia związek a nie go rozwala. Ten związek ma dodatkową motywację do tego żeby o siebie dbać a nie chipsy wpieprzać przed telewizorem. Ma dodatkową motywację do uprawiania sexu ze sobą opowiadając sobie o swoich odczuciach czy marzeniach. No i co najważniejsze eliminuje prawie w 100% zagrożenie zdrady, która jest bardzo powszechna w takich standardowych związkach. No bo po co zdradzać skoro można bawić się wspólnie ze swoim partnerem. Swingowanie jest dla ludzi, którzy sobie wzajemnie ufają, są otwarci i tolerancyjni. A jeżeli tak nie jest w związku są problemy to zawsze można powiedzieć, że się związek przez swingowanie rozpadł chociaż było źle zanim w ogólne para zaczęła swingować.
Jakie tak naprawdę są te bogobojne związki najlepiej widać u Ciotki na imieninach jak się Wujek klei do młodszych kuzynek a ciotka kokietuje i chichocze z pierwszym lepszym z towarzystwa który do niej przyszedł.
Taaa, i jeszcze pewnie umacnia wierność, i zaufanie, i pewnie polepsza zdrowie psychiczne i fizyczne, a tak wogóle pozwala zapobiegac chorobom wenerycznym. Wszystko w jednym. Nie ma jak to idelane rozwiązania.
Tak poza tym to dzięcioł walący dziobem w drzewo umacnia ciszę w lesie.
A lekcje logiki w szkole to się pewnie opuszczało?. To widać, to widać ...
Co za hipokryzja i poplątanie sprzeczności?
Faktycznie nie ma zagrożenia zdradą tylko jest 100% pewność zdrady.
Skoro swingujesz to zdradzasz.
Skoro możesz sobie poużywać z inną to po co się starać? Zero motywacji.
W standardowych związkach zdrada jest bardzo rzadka. Ale faktycznie występuje w związkach takich jak twój – jak sam piszesz zdradzasz i jesteś z tego dumny.
Twoja logika jest pokrętna:
Piszesz „po co zdradzać skoro można bawić się ze swoim partnerem?”
No więc po co zdradzasz = swingujesz skoro możesz mieć sex ze swoją żoną?
No i nie dziwie się twojemu swingowaniu = zdradzaniu skoro masz takie wzorce jak twój wujek.
Zresztą prawdopodobnie ten wuje to też wytwór twojej wyobraźni.
Uważasz, że normalne jest, kiedy dwoje ludzi rzekomo darzących się miłością ogląda się wzajemnie w sytuacjach intymnych z innymi osobami???!!! Według mnie totalnie nie jest to zdrowe...Tłumaczenie się bezgranicznym zaufaniem, dojrzałością fizyczną i emocjonalną związku, srututut itd. to jedynie unikanie spojrzenia prawdzie w oczy, która brzmi tak : JESTEM EGOISTĄ!! Oczywiście prawda ta, tyczy się obu swingujących połówek ( zastanawiam się, czy nie powinnam napisać ćwiartek ;)) A skoro już takie fantastyczne pomysły wpadają wam do głowy, drodzy swingersi, to proszę zastanówcie się tylko chwilkę, czy oby wszystko z waszym związkiem jest w porządku...gdyby było w 100%, to uważam, że nie szukalibyście szczęścia gdzieś, poza tym WSZYSTKIM...
Sex jest bardzo ważny w związku, ale są też inne, nie mniej wartościowe rzeczy ...
Zwykle nie dotykam tego rodzaju postów, ale ten mnie "wzruszył" okrutnie. A jakie ma w sumie znaczenie, swinger, "sąsiad pedał", diewuchy rozpustne i takie inne? Ludzie opanujcie się i nie zgodnie z jedyną słuszną filozofią nie róbcie inneu co WAM nie miłe. Nie chcecie słuchać jak was obgaduje wredna sąsiadka? To won z opiniami że jej syn to pedał, a córka to ....
Jak mamy być normalni to ten kto " się chce z własną żoną sypać ze znajomymi" będzie bardziej normalny od katolickiego "usłużenia mężowi" 2-3x w miesiącu, który potem po 40'tce zapłaci 14'to letnieje galerjance.
BO TO NIE MY SZUKAMY DOZNAŃ POZA ZWIĄZKIEM TYLKO Z WAS (kobiety) TAKIE DZIWOLOĄGI ŻE WAM SIĘ WYDAJE ŻE SEX TO JEST ZASŁUGA DOŻYWOCIA....
tko
nazwa własciwa w jezyku polskim znana od przynajmniej 30 lat to chujopizdersi i niech tak pozostanie.
"Swingowanie rozwala zwiazek malzenski". Taa...zwykla zdrada takze, a ta zdaza sie duuuzo czesciej, niz swing:) Swing to seks i czysty seks bez zadnych filozoficznych pierdol. Chodzi o czysta przyjemnosc i o nic wiecej - i nic w tym zlego, bo niby co? Ze sobie razem z zona ciastko na spolke zjemy zamiast je tylko w tv poogladac kiedy dzieciaki juz spia? Lepiej juz sobie za plecami podjadac i uchodzic za wzorowego malzonka, cha,cha:)? Dopoki nikt na zdradzie nie zlapie? A statystycznie to jest wlasnie najczestsza przyczyna rozpadu wiekszosci "porzadnych" ponoc zwiazkow malzenskich...Rozczarowania sie zdazaja, pewnie. Wszedzie dookola, nie tylko w swingu. Ale swing jest dla ludzi ktorzy DOKLADNIE wiedza CZEGO i DLACZEGO chca - a na to nie kazdego stac i nie kazdemu wyjdzie to na dobre. Co do wplywu swingu na wychowanie dzieci...coz, my z naszymi dzieciakami nie dyskutujemy o naszym zyciu lozkowym - jako swingersi czy "nie" swingersi...11 lat w malzenstwie, 4 w swingu z ta sama para. Ani nam w glowie cokolwiek zmieniac, jest lepiej, niz kiedykolwiek:)) Pozdrowienia:))
To tylko dowód na żałosna płytkość i rychły koniec waszego związku.
A według badań powodem rozpadu małżeństw w ponad 70% są finanse.
Jakoś obrzydza mnie idea swingowania, chociaż wiem, że w Polsce są coraz bardziej popularni. To może niszczyć związki, małżeństwa. Nie należę do zwolenników, zdecydowanie nie.
słusznie. pod przykrywką roskoszy kryje sie dramat tych ludzi
dziwie sie ludziom ktorzy nie potrafia zapanowac nad popedem. czesto mialabym ochote na seks z innym ale zdaje sobie sprawe z ewentualnych konsekwencji (rozpad malzenstwa/niepozadana ciaza/choroba/kac moralny). lubie seks z glowa.
p.s. nic bardziej mnie nie jara tak jak intelekt mezczyzny...
Mnie juz nic na tym świecie nie zdzwiwi... W takich posranych czasach żyjemy ze wszystko kipi seksem gdzie nie spojrzysz. Narzędzia szatana działają, sodoma i gomora się szerzy. A że ludzie to zwierząta no cóż, chyba nie wszyscy jednak, bo ja sie nim nie czuje jakoś, dzikie żądze pieprzenia z kim popadnie mnie nie męczą, stadne życie mnie nie kręci a juz robić się przy swoim facecie no proszę....po ch...j się pytam?
Jestem młodą mężatką,mam,jak mi się wydaje,normalne podejście do świata,ale to,o czym jest mowa wydaje mi się obrzydliwe!Zastanawia mnie ile z tych pseudomałżeństw,które biorą udział w tzw. swingu brało ślub w kościele i przysięgało sobie miłość i WIERNOŚĆ.Pisanie,że swingowanie jest tylko przyjemnością jest tak naprawdę g... warte!To obopólna zgoda na zdradę.A jak większość tu już napisała,wcześniej czy później takie "małżeństwo" się rozpadnie.Bo na czym ma się opierać skoro brakuje w nim miłości,zaufania i wierności?a oparte jest tylko na chęci za wszelką cenę urozmaicenia życia seksualnego.Tylko jakim kosztem?Takim ludziom za niedługo będzie znowu za mało-może wtedy wymyślą zooswing :) Bo własnie to co teraz robią,to i tak jest już zezwierzęcenie!
Droga Ago, jesteś mężatką i... Jesteś nawiedzoną katoliczką! To, że ludzie nie składają sobie przysięgi przed chciwym kasy księdzem (o bogu nie wspomnę, bo go nie ma!), nie oznacza, że się nie kochają... Musisz raz na zawsze oddzielić wiarę w jakąkolwiek religię i miłość dwójki ludzi. Miłość to niewiele znaczący proces w naszych głowach, tylko nasze złudzenie, które może daje nam jakieś tam poczucie bezpieczeństwa. Człowiek nie "zezwierzęciał"-człowiek jest zwierzęciem, czy się z tym zgadasz, czy nadal się będziesz wywyższać z uwagi na wiarę w boga-musisz się z tym pogodzić, bo w przeciwieństwie do biblii, koranu czy innych świętych ksiąg, ewolucja jest dowiedziona naukowo... A natura zwierzęca każe nam jednak rozpowszechniać materiał genetyczny, jak się tylko da, aby gatunek mógł przetrwać... Także swingowanie tak naprawdę mamy zapisane w genach :-)
A czy ktoś tego chce, czy nie-to jest jego sprawa. Tak samo jak z orientacją seksualną-jedni są hetero, drudzy są homo i jest im z tym dobrze-i ma to miejsce również w naturze. A my możemy to wszystko najwyżej zaakceptować. Widać Ty tego nie akceptujesz, a ja mam to gdzieś.
Twoje podejście do sprawy to jest ta katolicka "tolerancja".
teoretycznie masz racje..ale czlowiek nie jest mniszkiem lekarskim ktory pyli na prawo i lewo...dzieci ktore splodzi bez opieki nie przezyly by nawet tygodnia...a zeby zapewnic im przetrwanie musisz je wychowac i wykarmic...wieksze prawdopodobienstwo przezycia twoich zwierzecych genow istnieje wiec w rodzinie a ne tkwi w ilosci zainseminowanych partnerek