

Jak poradzić sobie z wahaniami nastrojów u nastolatka? Syn raz jest taki, że prawie do rany przyłóż i wtedy można się z nim dogadać, a kiedy indziej - lepiej do niego nie "podchodzić", bo może zareagować niemiło...
Tak bywa u dorastającej młodzieży.Mówi się wtedy,że dziecko wchodzi w trudny wiek.Należy starać się dużo rozmawiać,a przede wszystkim słuchać co nastolatek ma do powiedzenia,nie ignorować jego problemów tylko traktować je poważnie.Wtedy dziecjko bęzie miało do rodziców yaufanie i będzie wiedziało,że może na nich polegać.
To trudne. Ja sobie tłumaczę że: dzieciaki wchodzą w dorosłość i budują swoją tożsamość także na opozycji do autorytetu rodzica. Szukają swojej drogi i w końcu ją znajdą. Jeśli udało się nam zbudować zdrowe relacje w rodzinie, to huśtawki nastrojów sa do przetrwania. Grunt to żeby dzieci miały do nas zaufanie i chciały z nami rozmawiać. A to wymaga czasu i umiejętnosci słuchania. Nie wyśmiewać; traktować ich problemy serio.Akceptować prawo do błędów... Ba ! Ten kto to wszystko spełni zostanie świętym. Trzeba jakoś nastolatka wziać za łeb i zmusić choćby do odrabiania lekcji. No iw ażne jest w jakim środowisku i towarzystwie nasze coraz bardziej usamodzilaniajace dziecię się obraca. Naturalne jest, ze w tym wieku dom jest za ciasny, ale dokąd dziecię odlatuje ? dobrze jest jeśli mamy jakiś klub modelarnię, drużynę harcerską czy inne tego typu miejsc e, gdzie dzieciaki mogą testować swoją samodzielnosć a jednocześnie ktoś je tam monitoruje. To rozładowuje spięcia w domu
Dzięki za wypowiedź. Zgadzam się z Tobą w 100% ;) Jak świat światem dzieciaki się buntowały, jedne mniej, drugie bardziej, ale chyba nie ma takiego, które bez oporów przyjmują wszystko, co rodzic powie. Trudno im zrozumieć, że chcemy ich dobra - widzą tylko zakazy i obowiązki, traktując je jako zamach na swoją samodzielność. Nie umieją pójść na kompromis i to jest główne źródło konfliktów. Uniknięcie tego jest praktycznie niemożliwe i trzeba się wykazać anielską cierpliwością, a przecież rodzic też jest czlowiekiem i czasami tej cierpliwości zaczyna brakować... Zmierzam do tego, że my również mamy wahania nastrojów, tak samo popełniamy błędy, dlatego powinniśmy rozumieć młodych ludzi. Widzę, że Ty nie masz z tym kłopotu, ale w praktyce wygląda to różnie, prawda?
Najważniejsze, żeby dziecko chciało z nami rozmawiać. Mój syn ostatnio nie unika rozmów, a nawet sam je inicjuje i nie najeża się niepotrzebnie i od razu. Bardzo się z tego cieszę i postaram się zrobić wszystko, żeby taka sytuacja potrwała jak najdłużej. A może już mu powoli przechodzą te okropne wahania nastrojów?
To juz jest pierwszy sygnal, ze "idzie ku lepszemu", jeszcze chwila i mlody mezczyzna przestanie atakowac, a rozmowa z nim bedzie konstruktywna i przynosic pozadany efekt dla wszystkich. Przerabialam ten temat dwukrotnie, jeszcze zdazaja sie momenty nieporozumien, ale juz jest latwiej.....:)
Właśnie to atakowanie bywa najbardziej przykre, bo przecież można swoje argumenty przedstawić na spokojnie... Ja też mam nadzieję, że teraz będzie już tylko łatwiej ;) P.
gdzies czytałem że im się system nerwowy jeszcze rozwija, nie mają doświadczenia w prowadzeniu sporów i panicznie boją się niepowodzenia. Stąd nerwowość i wybuchy. My rozładowujemy to w domu męskimi rozmowami w saunie na wszystkie tematy
Mam wrażenie, że to co przeczytałeś, pasuje jak ulał do mojego syna! Z rozładowaniem emocji nie mamy tak dobrze jak Wy, ale jakoś sobie radzimy - ostatnio nawet całkiem nieźle... ;) P.
A co zrobić z wahaniami nastrojów rodziców ? Wczoraj mój nastrój się wahnął ostro jak przy lekcjach dziecię będące w piątej klasie zaczęło kombinować ile to jest 7 x 8. Co praktykujecie ? Zen ? jogę ? medytację ? Ja mam choleryczne usposobienie ....
Ponieważ ja występuję na co dzień w podwójnej roli, zapytam na początek, co zrobić z wahaniami nastrojów rodzica / nauczyciela? Całe szczęście, że teraz już nie uczę własnego dziecka... W szkole MUSZĘ być cierpliwa, bo nauczycielowi dzisiaj prawie niczego nie wolno, a w domu niestety, często tej cierpliwości mi brakuje i bywa, że wybucham. Wiem, że nie powinnam, ale emocje często się kumulują i w końcu znajdują ujście... Dlatego mój syn nie bardzo chce, abym to ja pomagała mu w razie czego, chociaż radzę sobie nawet z matematyką. Na ogół jednak jakoś udaje mi się stłumić emocje i gryzę się w język, bo wiem, że skutki mogą być opłakane... Zdarza mi się przepraszać syna, bo niepotrzebnie się unoszę albo użyję jakiegoś przykrego słowa. Jednak po takiej sytuacji ciężko wrócić do normalności...
No... mama mnie kiedyś uczyła w szkole polskiego :) w klasie mnie nie lubili a i mama mnie sekowała żeby nie pomyśleli że mam jakieś fory. No i zawsze wiedziała kiedy nie mam zadania :). Natomiast na pytanie jak nie wybuchać w domu sam chciałbym poznać odpowiedź. Póki co wymieniamy się z żoną: jak ona ma tendencję do wybuchania to ja przejmuję lekcje a jak ja mam tendencję to ona. Jak oboje mamy tendencję no to trudno, mają przechlapane...
Wymiana rodziców to jest jakiś sposób, ale tylko wtedy, jeżeli oboje tego chcą... Myślę, że nie znajdziemy recepty na to, żeby nie wybuchać. Po prostu trzeba się pilnować i nie "siadać" z dzieckiem do lekcji, kiedy coś nie gra. Może dobrze by było najpierw się uspokoić, np. wyść na spacer z psem albo zająć się przez chwilę tym, co lubimy... W ogóle chyba źle jest zaczynać rozmowę z kimkolwiek, także z dorosłym, kiedy jesteśmy w podłym nastroju. Lepiej wtedy odłożyć to na później...
Jasne, że wiem i staram się to stosować, bo inaczej deprecha murowana. Jednak nieodgadnione są tajemnice naszej psychiki... Chodzi mi o reakcje w konkretnych sytuacjach, takie, które dla nas samych są zaskoczeniem... :)
miałem ci dać o świetnym filmie na cyfrze+, ale nie byłaś on line, film to juno-po 22 lub 23, dziś na cyfra+film, leci powtórka, dla mnie ciekawy film
Zaczyna się o 23.15... Nie wiem, czy wytrzymam do końca, ale na pewno spróbuję, bo zapowiedź jest bardzo zachęcająca.
aha, przygotuj się, bo angielski film, więc i angielski humor, zgryżliwość ale temat jak najbardziej ciekawy, jestm świeżo po nim, mnie się podobał-głęboki :)
Pewnie tak zrobię od nowego roku. Na razie mam problem ze szkołą i nie bardzo wiem jak postąpić, ale obawiam się że tu nikt nic nie poradzi więc nie będę wam głowy zawracał, ot życie
A może jednak napiszesz, co to za problem? Chętnie poczytam... Jak nie chcesz tutaj, może być PW. Pozdrawiam :)