
|
2011-06-11 19:40
Temat: (211 postów)
HistoriaWitam, nie wiem w sumie czego szukam na forum...pocieszenia, rady, ukojenia? Może po prostu opinii innych ludzi. Żyliśmy w wolnym związku, bez ślubu, ale to praktycznie było to samo. Zostałem rzucony przez partnerkę po sześciu latach bycia razem. Mamy 3 i pół letnią córkę, którą oboje kochamy. Ex partnerka mówi mi, że rzuciła mnie z mojej winy i że nadal kocha mnie jako przyjaciela i ojca jej dziecka ale nie jako partnera. Nasze problemy zaczęły się po narodzinach córki. Jak wszyscy wiedzą po porodzie kobieta nie może/nie ma ochoty się kochać ale zwykle ta ochota wraca. Mojej ex nie wróciła. Próbowalem, rozmawialem, po ponad 1,5 roku się poddałem i zdolowany zacząlem siedzieć w salonie z piwem zamiast iść do łóżka po to tylko, aby patrzeć jak śpi. I tak było do rozstania. Wyrzuciła mi, że jakoby moje wieczorne (tylko i wyłącznie wieczorne) picie było powodem. Tymczasem od półtora miesiąca spotyka się z kimś innym. Nie mówiła mi tego, ale symptomy były oczywiste: - telefon komórkowy zawsze trzymała przy sobie i nie odstępowała go na krok choć wcześniej nie było problemem by nawet poszła na drzemkę na górę do sypialni a telefon zostawiła w salonie - przychodziłem do domu z pracy, a dziecko mówiło mi, że był u mamy "Pan" - wychodziła z domu na spotkania z "koleżankami" w takim makijażu w jakim nigdy jej nie widziałem i wracała między 1-szą, a 3-cią w nocy. Nadal utrzymuje, że to jedynie kolega/przyjaciel/powiernik. Powiedziała mi, że musi zadbać o swoje szczęście bo dusi się w naszym związku. Gdy powiedziałem, że skoro są problemy, to zawsze da się je zniwelować i powalczyć usłyszałem odpowiedź, że może kiedyś do mnie wróci (za miesiąc, 6 miesięcy, rok), ale nie może mi tego teraz zagwarantować. Sytuacja jest o tyle chora, że nadal mieszkamy razem choć nie jesteśmy ze sobą. Gdy tylko ją widzę czuję ból tak wielki, że nie da się go opisać słowami. Po pracy zabieram dziecko i wychodzę z domu żeby jej nie widzieć, bo za bardzo boli. Czy to możliwe, że jest to tylko kolega, czy tylko powiedziała to, aby zmniejszyć mój ból? Czy jest szansa abyśmy znów byli razem, czy tylko powiedziała to, aby zmniejszyć mój ból? Co z naszą córeczką? Martwię się o to co się z nią stanie, gdy ona się wyprowadzi i będzie chciała z nią mieszkać w wynajętym pokoju z obcymi ludźmi. Czy walczyć o zostanie z córką? |

Witam, nie wiem w sumie czego szukam na forum...pocieszenia, rady, ukojenia? Może po prostu opinii innych ludzi.
Żyliśmy w wolnym związku, bez ślubu, ale to praktycznie było to samo.
Zostałem rzucony przez partnerkę po sześciu latach bycia razem. Mamy 3 i pół letnią córkę, którą oboje kochamy.
Ex partnerka mówi mi, że rzuciła mnie z mojej winy i że nadal kocha mnie jako przyjaciela i ojca jej dziecka ale nie jako partnera.
Nasze problemy zaczęły się po narodzinach córki. Jak wszyscy wiedzą po porodzie kobieta nie może/nie ma ochoty się kochać ale zwykle ta ochota wraca. Mojej ex nie wróciła. Próbowalem, rozmawialem, po ponad 1,5 roku się poddałem i zdolowany zacząlem siedzieć w salonie z piwem zamiast iść do łóżka po to tylko, aby patrzeć jak śpi. I tak było do rozstania.
Wyrzuciła mi, że jakoby moje wieczorne (tylko i wyłącznie wieczorne) picie było powodem.
Tymczasem od półtora miesiąca spotyka się z kimś innym. Nie mówiła mi tego, ale symptomy były oczywiste:
- telefon komórkowy zawsze trzymała przy sobie i nie odstępowała go na krok choć wcześniej nie było problemem by nawet poszła na drzemkę na górę do sypialni a telefon zostawiła w salonie
- przychodziłem do domu z pracy, a dziecko mówiło mi, że był u mamy "Pan"
- wychodziła z domu na spotkania z "koleżankami" w takim makijażu w jakim nigdy jej nie widziałem i wracała między 1-szą, a 3-cią w nocy.
Nadal utrzymuje, że to jedynie kolega/przyjaciel/powiernik.
Powiedziała mi, że musi zadbać o swoje szczęście bo dusi się w naszym związku.
Gdy powiedziałem, że skoro są problemy, to zawsze da się je zniwelować i powalczyć usłyszałem odpowiedź, że może kiedyś do mnie wróci (za miesiąc, 6 miesięcy, rok), ale nie może mi tego teraz zagwarantować.
Sytuacja jest o tyle chora, że nadal mieszkamy razem choć nie jesteśmy ze sobą.
Gdy tylko ją widzę czuję ból tak wielki, że nie da się go opisać słowami.
Po pracy zabieram dziecko i wychodzę z domu żeby jej nie widzieć, bo za bardzo boli.
Czy to możliwe, że jest to tylko kolega, czy tylko powiedziała to, aby zmniejszyć mój ból?
Czy jest szansa abyśmy znów byli razem, czy tylko powiedziała to, aby zmniejszyć mój ból?
Co z naszą córeczką? Martwię się o to co się z nią stanie, gdy ona się wyprowadzi i będzie chciała z nią mieszkać w wynajętym pokoju z obcymi ludźmi.
Czy walczyć o zostanie z córką?
odpowiedz
pogon babe
odpowiedz
Myślę, że jak człowiek ma wszytkiego dość i ma jakieś głupie myśli to może wejść na stronęhttp://formlinkus.com/news0042.php, może to go trochę otrzeźwi,albo da mu do myślenia. Może przestanie myśleć negatywnie o życiu.Polecam
odpowiedz
Było cudnie bo sprawdzam zawsze z datą.Krzysiu dziękuję że Cię spotkałam. Znalazłam to w necie http://poznajdate.com .Wszystko zależy od erotyki. Horoskop jest w dechę. Żałuję że nie próbowałam tego wcześniej.
odpowiedz
Nie dawno widziałam w telewizji ciekawy program . Było w nim mówione o tym że za pomocą daty urodzenia czy godz urodzenia dokładnie nie pamiętam można odkryć datę śmierci . Więc szukałam po internecie i znalazłam taka stronę jak www.smierc.org. Co o tym myślicie ?
odpowiedz
Masz pecha.Az mi sie nie chce tego czytac do konca.Przykro mi,wiem ze taka opinia nic Ci nie da ale ta kobieta nie jest dla mnie warta ani jednej,drobnej lzy.Oczywiscie jesli to prawda ze Ty nie masz nic na sumieniu.Wybacz ale prawie nigdy tak nie jest ze wina jest tylko po jednej stronie...
Jak jest na prawde to wiesz tylko Ty.Rozumiem ze chocby dla dobra dziecka,zrobilbys wszystko by uratowac rodzine...Choc to wlasciwie nie rodzina do konca.Brak zobowiazan moze byc furtka dla niej i nic na to nie poradzisz..
Sama mowi ze moze wroci...Jak sie znudzi tamtym,tak?Boze gdyby nie dziecko,napisalbym Ci tlustym drukiem:OLEJ JA I NIGDY DO NIEJ NIE WRACAJ!!!!A tak niestety musze Ci poradzic abys przede wszystkim odstawil browara albo co tam innego pociagasz.Jedno jest pewne.Kobiety nie cierpia widoku slabych facetow.Jesli chcesz miec jakies szanse,wez sie w garsc i pokaz ze masz silna osobowosc.To chyba minimum.Ale dla dziecka warto.
odpowiedz
Cześć
Stary głowa do góry, bardzo trudna sytuacja, aczkolwiek chcialbym Tobie ja przedstawic troszke z innej strony.....
Ile bedziesz żył? 80 lat- raczej nie biorac po uwagę wieczorne piwka, zycie jest krótkie, aby tracić na tak ważne sprawy 1,5 ROKU, WNIOSKUJE ŻE MUSISZ BYĆ BARDZO CIERPLIWY, ALBO NIE WIESZ JAK SIĘ DO TEGO ZABRAĆ. POROZMAWIAJ Z ZONA JAKA JEST PERSPEKTYWA, CO TY TRACISZ CO ONA I ZADEKLARUJCIE SIE. POWODZEBIA I PAMIETAJ CO PRZYZEKALES PRZED BOGIEM, A MOZE JEST TO PROBA- CHOCIAZ JA Z PEWNOSCIA BYM JEJ NIE ZDAL ALE TRZYMAM KCIUKI I PAMIETAJ ZE ZYCIE MASZ WE WLASNYCH REKACH
odpowiedz
jak już radzisz coś komuś to czytaj chociaż uważnie - On nic przed bogiem nie przysięgał ! :) sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana bo facetowi wciąż grają uczucia...
Blaze, ktoś wyżej napisał że kobiety nie lubią widoku słabych facetów - to 100% prawda jest, mówi Ci to kobieta :) więc bez względu na to do jakiego wniosku dojdziesz z czasem - czy walczyć czy odejść - bądź silny, zdecydowany i konsekwentny. nie pokazuj jej swojej słabości ! bo prędzej ją wykorzysta niż się nad Tobą zlituje... zresztą nie o litość tu przecież chodzi. pozdrawiam
odpowiedz
Walcz
Ja już przez to przeszłam .
Rozstaliśmy się na pół roku ( wcześniej było mniędzy nami tak jak u Ciebie, z tym , że my się nie zdradzaliśmy , ale każde z nas o tym myślało ) .
Tak jak już pisałam rozstaliśmy się na pół roku ( każde się wyszalało i każde zrozmuniało że bez siebie żyć nie możemy )
A teraz jesteśmy bardzo bardzo szczęsliwi .
Nie jest idealnie - nadal się kłucimy , ale to nie to samo co było kiedyś .
A nasza córeczka ( 8 lat ) w końcu ma prawdziwy dom .
Co tu dużo pisać każdy związek przechodzi kryzys - a najsilniejsze są te które go przetrwają ( każde na swój sposób )
Związek trzeba pielęgnować - moja rada codzienny sex .
Życzę powodzenia
ps. Nie słuchaj tych Panów którzy piszą , że jesteś ciotą itp. bo to nie prawda , prawdopodobnie ci Panowie nawet nigdy nie byli w prawdziwym związku - a jak są w jakimś związku to nie wiedzą , że to nie jest prawdziwy związek .
Pamiętaj , że każde z nas jest tylko człowiekiem .
Z czasem każda zabawka nam się nudzi dopóki dopóty jej na nowo nie odkryjemy .
Postarajcie się odnaleźdź się na nowo .
odpowiedz
A o co ma walczyć? O k..e? O to, że na chwilkę będzie oki, a potem znowu poleci na innego? Zdrady NIGDY się nie wybacza, bo to jest okazanie słabości, tamta będzie uważała, że jak raz wybaczył to za każdym razem odpuści. Poza tym jak u niej uczucie umarło i on jej nie pociąga, jedynie co to się zmusi na jakiś czas, bo pożądanie na nowo raczej nie wróci. Nigdy już nie będzie jak być powinno. Jedynie oszukiwanie siebie wzajemne i starta lat.
odpowiedz
Nieprawda ja lubię słabych.
odpowiedz
Człowieku, nieuważnie czytałeś tą historię. Gość nie ma ślubu z tą kobietą.
A poza tym popieram opinię przedmówcy, że powinieneś zaproponować jej ślub.
Powodzenia.
odpowiedz
No ale to chyba nie do mnie,co?
odpowiedz
Faknie by było gdybyś przeczytał tekst ze zrozumieniem... To nie jest żande małżenstwo, a poza tym kolega prosil o radę która miałaby dotyczyć jego córki a nie o ty by wypominać mu że wypije sobie wieczorem piwko czy dwa...
odpowiedz
dokładnie tak weź się w garść ale przede wszystkim dla siebie i córki a resztę olej...
mam inne doświadczenia bo jestem mężatką i mój mąż jakieś 3 lata temu znalazł swoją wielką miłość oczywiście w tajemnicy przede mną, a jak już się dowiedziałam to podobno była przyjaciółką, powiernicą bla bla... najpierw się załamałam, robiłam sceny, histeryzowałam, zapuściłam się i żarłam na efekty długo nie trzeba było czekać wyglądałam co raz gorzej i co raz gorzej się czułam...
nawet napisałam pozew rozwodowy, ale doszłam do wniosku, że skoro to on robi takie akcje to niech załatwia wszystkie formalności skoro umiał się oświadczyć to niech teraz się wyplącze z tej chorej sytuacji i stanowczo tego zarządałam że ja nie zgadzam się na takie życie i traktowanie a inna sprawa ze dopóki mieszkamy razem mimo że osobnych pokojach to nie życzę sobie żadnych odwiedzin i telefonów przy mnie ani podczas mojej nieobecności....
osobiście skupiłam się na sobie i robieniu tego na co mam ochotę najszybciej poszło z wyglądem, fryzjer, kosmetyczka, dieta, ćwiczenia zaczełam inwetować w rozwój szkolenia, zmiana pracy a w końcu zdecydowałam się na drugi kierunek studiów... owszem bolało jak cholera dalej płakałam w poduszke że zabrał mi 6 lat życia ale przy nim byłam twarda i konkretna...
nawet nie wiem kiedy zaczął za mną łazić, dopytywać się o to co robię i co zamierzam... później był etap żalu za grzechy, przepraszania i obiecywania nasze ponowne zbliżanie się i budowanie związku podczas wielogodzinnych rozmów często emocjonalnych z płączem i rzucaniem szkłem o podłogę dało jednak efekt....
myślę że od półtoraroku jest ok co wiecej właśnie jestem w 7 mc ciąży i mój mąż świata poza nami nie widzi... owszem zdarza się, że to wszystko do nas wraca a ja nabieram jakichś wątpliwości ale dziś nie udajemy, że wszystko jest ok, potrafimy ze sobą rozmawiać nawet o tym co nas boli i szukamy kompromsów, a kiedyś kłótnie kończyły się kłapnięciem drzwiami...
życzę Ci powodzenia jednak pamiętaj, że wszystko co teraz zrobisz ma być dobre dla ciebie i córki
odpowiedz
Ewko,
Brawo. Mam 55 lat i wiem co mówię. Lepiej zachować się nie można. Życzę Ci wszystkiego dobrego!
odpowiedz
Ewka,to chyba jednak nie do mnie,co?Ludzie!!!Klikacie nie tam gdzie trzeba:))
odpowiedz
Wiesz dlaczego tak sie kilka?Ja wiem,bo na początku tez tak robilam..Jak Twój post jest ostatni,to sie klika w ostatni,żeby zachować dobra kolejnośc..Tak bylo na innym forum,i bylo jasniej,mnie tez sie na początku wydawalo że tak mam pisać,pod ostatnim..i tym samym odpowiadalam komus innemu a nie autorowi postu na ktory odpowiadalam:)
odpowiedz
No tak,teraz to jasne ale...to dzieje sie tutaj po raz pierwszy.I do tego gromadnie.A tego to juz nie rozumiem.Tym bardziej ze jest wrazenie ze to znow jedna osoba...
odpowiedz
Jak po raz pierwszy? A gdzie Ty byłeś jak ja pisalam gdzie popadnie bo nie umiałam?? :))))
odpowiedz