Kategorie: Rodzina i dzieci / Małżeństwo
Forum: Zdradziła po sześciu latach (215 postów)
założyciel: Blaze | moderator: Blaze  | data utworzenia: 2011-06-11 19:22

Temat: Historia (211 postów)
autor: Blaze
OFFLINE
Liczba wpisów:
2
Na forum od: 2011-06-11
  zobacz wizytówkę
2011-06-13 17:52

Odp.: Historia

Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
100% osób (1/1) uznało tę opinię za użyteczną

Witaj,

Faktycznie, wyobrażam sobie, że jesteś w bardzo trudnej sytuacji. Partnerka najwyraźniej zrezygnowała z bycia razem. Być może nawiązana przez nią znajomość to tylko chwilowe zauroczenie i dlatego rozważa późniejszy powrót do Ciebie. Ale czy po takim powrocie będzie tak samo? Jestem przekonana, że nie, bo będziesz już innym człowiekiem i będziesz po serii przemyśleń na temat Waszego związku i wierności partnerki. Najprawdopodobniej czegoś jej w Waszym związku zabrakło i dlatego zaczęła tego szukać na zewnątrz. Szkoda tylko, że wcześniej coś się takiego zadziało w komunikacji między Wami, że nie potrafiliście na temat swoich oczekiwań porozmawiać. Mam podejrzenie, że w chwili obecnej na terapię rodzinną już za późno, ale mogłyby może pomóc mediacje rodzinne. Rozważ to proszę.

Co do opieki nad dzieckiem, masz prawo do kontaktów z córeczką, a jej należy się kontakt z ojcem. Optymalnie byłoby gdybyście z partnerką ustalili szczegóły jej opieki i przez resztę jej dzieciństwa ustalali wszystkie dotyczące jej kwestie razem. Dziecko potrzebuje obojga rodziców, a to, że ktoś był złą żoną/mężem nie znaczy automatycznie, że jest złym rodzicem. W obecnej chwili prawnie oboje macie uprawnienia by decydować w sprawie córki. Nie może więc dojść do sytuacji, w której partnerka zabierze Ci dziecko (o ile po urodzeniu uznałeś je jako swoje i figurujesz w akcie urodzenia jako ojciec). Skoro nie macie ślubu, to rozwodu też nie może być, a zatem także wyroku sądu co do tego, u kogo pozostają dzieci.

Doświadczenie życiowe podpowiada byście sprawę szczegółów opieki nad córką załatwili polubownie, ewentualnie przy wsparciu doświadczonego mediatora rodzinnego. Pozwoli to oszczędzić wiele stresów Wam, a przede wszystkim dziecku.

odpowiedz
Sortuj według:
  • Blaze , 2011-06-11 19:40
    Historia

    Witam, nie wiem w sumie czego szukam na forum...pocieszenia, rady, ukojenia? Może po prostu opinii innych ludzi.

    Żyliśmy w wolnym związku, bez ślubu, ale to praktycznie było to samo.

    Zostałem rzucony przez partnerkę po sześciu latach bycia razem. Mamy 3 i pół letnią córkę, którą oboje kochamy.

    Ex partnerka mówi mi, że rzuciła mnie z mojej winy i że nadal kocha mnie jako przyjaciela i ojca jej dziecka ale nie jako partnera.

    Nasze problemy zaczęły się po narodzinach córki. Jak wszyscy wiedzą po porodzie kobieta nie może/nie ma ochoty się kochać ale zwykle ta ochota wraca. Mojej ex nie wróciła. Próbowalem, rozmawialem, po ponad 1,5 roku się poddałem i zdolowany zacząlem siedzieć w salonie z piwem zamiast iść do łóżka po to tylko, aby patrzeć jak śpi. I tak było do rozstania.

    Wyrzuciła mi, że jakoby moje wieczorne (tylko i wyłącznie wieczorne) picie było powodem.

    Tymczasem od półtora miesiąca spotyka się z kimś innym. Nie mówiła mi tego, ale symptomy były oczywiste:

    - telefon komórkowy zawsze trzymała przy sobie i nie odstępowała go na krok choć wcześniej nie było problemem by nawet poszła na drzemkę na górę do sypialni a telefon zostawiła w salonie

    - przychodziłem do domu z pracy, a dziecko mówiło mi, że był u mamy "Pan"

    - wychodziła z domu na spotkania z "koleżankami" w takim makijażu w jakim nigdy jej nie widziałem i wracała między 1-szą, a 3-cią w nocy.

    Nadal utrzymuje, że to jedynie kolega/przyjaciel/powiernik.

    Powiedziała mi, że musi zadbać o swoje szczęście bo dusi się w naszym związku.

    Gdy powiedziałem, że skoro są problemy, to zawsze da się je zniwelować i powalczyć usłyszałem odpowiedź, że może kiedyś do mnie wróci (za miesiąc, 6 miesięcy, rok), ale nie może mi tego teraz zagwarantować.

    Sytuacja jest o tyle chora, że nadal mieszkamy razem choć nie jesteśmy ze sobą.

    Gdy tylko ją widzę czuję ból tak wielki, że nie da się go opisać słowami.

    Po pracy zabieram dziecko i wychodzę z domu żeby jej nie widzieć, bo za bardzo boli.

    Czy to możliwe, że jest to tylko kolega, czy tylko powiedziała to, aby zmniejszyć mój ból?

    Czy jest szansa abyśmy znów byli razem, czy tylko powiedziała to, aby zmniejszyć mój ból?

    Co z naszą córeczką? Martwię się o to co się z nią stanie, gdy ona się wyprowadzi i będzie chciała z nią mieszkać w wynajętym pokoju z obcymi ludźmi.

    Czy walczyć o zostanie z córką?

    odpowiedz  odpowiedz
    Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
    zgłoś do moderacji
      • Blaze , 2011-06-12 18:57
        Odp.: Historia

        Rozmawiać, rozmawiać, jeszcze raz rozmawiać.

        No tak, ale rozmowa z nią to prowadzenie przeze mnie monologu w trakcie którego ona w którymś momencie wybucha płaczem i się obraża. Zawsze tak było. Nasze "rozmowy" zawsze były porównywalne z rzucaniem przeze mnie grochu o ścianę. Prędzej nawiązałbym kontakt z głową kapusty.

        Co do pierwszej odpowiedzi - oczywiście, wina zawsze leży gdzieś po środku.

        Nie twierdzę, że jestem bez wad i bez winy. Może nie powinienem był się poddawać po półtora roku.

        Prawda jest jednak taka, że gdy mężczyzna w związku nie ma bliskości fizycznej z partnerką, to ... nie czuje się mężczyzną.

        Tak jak napisałem próbowałem, ale bezskutecznie. Nieraz zastanawiałem się, czy nie skończyć związku, który dążył do nikąd, ale zawsze przeważało dobro dziecka i chęć rozwiązania kwestii finansowych przed rozstaniem.

        Ona po prostu żadnej z tych rzeczy nie wzięła pod uwagę. 34-letnia kobieta zachowała się jak 14-to letnia gimnazjalistka i jest to diabelnie przykre.

        odpowiedz  odpowiedz
        Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
        zgłoś do moderacji
        • Nouredine *****, 2011-06-12 19:02
          Odp.: Historia

          To jest taka sytuacja,że nikt nie może Ci pomóz.To Ty znasz swoja kobietę,wiesz ile jest winy w niej i ile w Tobie.musisz sam zdecydować co dalej.Ja mogę tylko powiedzieć,że życzę szczęścia :)))

          odpowiedz  odpowiedz
          Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
          zgłoś do moderacji
          • ~ktoś niepewny, 2011-06-14 12:04
            Odp.: Historia

            a ja mam inny problem od miesiaca spotykam sie ż żona mojego kolegi i zbytnio sobie z tym nie radze wiem że ma problemy w zwiazku a ja tylko jeszcze bardziej namieszam jej w życiu tzn już namieszałem jak z tego wybrnąć?

            odpowiedz  odpowiedz
            Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
            zgłoś do moderacji
        • rotagivan , 2011-06-27 00:16
          Odp.: Historia

          Po 23 latach małżeństwa moja żona przyprawiła mi rogi z moim klegą z nk. Jesteśmy razem ale nigdy już nie będzie tak jak było. Zaufanie nie wróci. Skomlała ,że już nigdy , że tylko ja itd - nie uwierzyłem ( miałem rację) ale pozwoliłem zostać. Były jeszcze kilkakrotne wyskoki i zdrady emocjonalne. Zdrada fizyczna była z jednym . Nasz związek jest teraz w mojej opiniii znacznie płytszy niż był. Ale jest. Nastoletnie dzieci , ona nie ma żadnej rodziny , eeee co mam pisać . Zbyt dużo by trzeba było. Chłopie nie pozbawiaj się godności, utrzymaj córkę a zdzirę pogoń.

          Trzymam kciuki.

          odpowiedz  odpowiedz
          Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
          zgłoś do moderacji
    • ~wiew, 2011-06-14 12:52
      Odp.: Historia

      Niestety ale wina zawsze leży po obu stronach... Szkoda jedynie dziecka. To chore, że nie jesteście razem ale miszkacie w jednym domu. Porozmawiaj z matką swojego dziecka, co ona tak naprawdę chce od życia, od Ciebie. Ona ma innego i do tego dramową ninię na noc gdy wychodzi. Też bym tak chciała... Z Twojego opisu wynika, że zachowuje się jak panienka. Sprowadza do Waszego mieszkania faceta, dziecko na to patrzy, ona wychodzi nan noc Ty zostajech z dzieckiem... Umie się babka ustawić. Muszę jej przyznać, że "dobrze sobie Ciebie wychowała". Krótko mówiąc jesteś albo naiwny albo głupi. Co do córki... Lepiej mieszkać osobno niż dzieko ma patrzeć na tą chorą sytuację. Ona będzie musiała zająć się dzieckiem, Ty jako ojciec masz swoje prawa i obowiązki. Jedno jest pewne: dawno, ale to bardzo dawno nie było między Wami szczerej rozmowy co oczekujecie od związku. Nie rozmawialiście tylko żyliście swoim życiem. Z drugiej strony godzenie jest zawsze najfajniejsze, o ile nie jest to powrót od znudzonego kochanka... Wszystko zależy jak bardzo ją Kochasz (a nie jak brdzo jesteś do niej przyzwyczajony) i czy jak wróci do Ciebie (o ile wróci) będziesz umiał z tym żyć i nigdy jej tego nie wykrzyczysz.

      Nie ma dobrej rady, nie ma złotego środka. Wszystko zalezy od Ciebie i od tego czy ona faktycznie była z Tobą bo kochała, czy dlatego że...

      Powodzenia

      odpowiedz  odpowiedz
      Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
      zgłoś do moderacji
    • ~M., 2011-06-23 09:08
      Odp.: Historia

      Witaj, Twoja sytuacja wcale nie jest taka prosta. Bardzo cieżko jest radzić kiedy nie zna się sytuacji, osób i odczuć obu stron w związku. To, że ludzie się od siebie oddalają w pewnm momencie nie musi wynikac z winy jednej ze stron. Ty nie potrafiłes dać jej w pewnym okresie Waszego życia tego czego oczekiwał (mogło to być zupełnie nieświadomie działanie), a Ona zapewne nie potrafiła powiedzieć czego oczekuje, co czuje i nie chciała też zrozumiec Ciebie. Podstwą w związku (poza oczywiście takimi oczywistymi rzeczami jak uczucie, zaufanie i sprawy seksualne) jest właściwa komunikacja pomiędzy ludźmi. U Was jej po prostu zabrakło. Oboje tak naprawdę domyślacie się co czuje drugie i uciekacie do pobocznych sposobów aby to ukoić. Z moje strony mogłąbym doradzić, że jeżeli tylko pojawią się problem, poważny, który burzy dotychczasowe relacje pomiędzy dwojgiem ludzi to należy pójśc po pomoc, np. na terapię. To się zawsze ludziom wydaje dziwne - ingerencje w osobiste sprawy przez jakies osoby trzecie. Nie ma bardziej mylnego podejscia. Taki terapeuta toosoba która bardzo obiektywnie potrafi spojrzec na problem (bez emocjonalnego zaangazowania) i posiada "pychologiczne narzędzia" aby to rozwiązać. Znam osoby, które przez lata nie potrafiły wyjaśnić sobie podstawowych rzeczy i nie wiedziały że ta druga strona może tak czuć, tak myśleć - i dowiedziały się o tym właśnie w gabiniecie. Ale do tego musi być oczywiście wola dwóch stron i uczucie, które wciąż łączy. Pojawienie się także nowych partnerów nie pomaga sytuacji. U Was zaszło to już dość daleko. Minęło sporo czasu, podejrzewasz, że jest ktoś inny. Tak naprawdę wszystko można pokonać tylko trzeba chcieć i nie bać się zastosować różnych rozwiązań. Jeśli natomiast jedna z osób nie będzie chciała cekokolwiek zmienić, naprawić, powalczyć to niczego się nie zmieni na siłe i trzeba umieć odejść. W tym momancie może się to wydawać tragedią ale po latach często dochodzi się do wniosku że było to najlepsze wyjście. Decyzja i tak będzie zależała tylko od Was i od tego na ile mocne było/jest Wasze uczucie. Powodzenia i idź naprzód, będzie dobrze.

      odpowiedz  odpowiedz
      Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
      zgłoś do moderacji
      • ~anusia, 2011-06-25 08:18
        Odp.: Historia

        moj maz zdradzil mnie po 44latach odszedl do kobiety i przekreslil wszystko.Co to za kobieta,ktora calkowicie nim zawladnela?Nie trudno sie domyslec...

        odpowiedz  odpowiedz
        Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
        zgłoś do moderacji
    • guest *****, 2011-06-13 17:52
      Odp.: Historia

      Witaj,

      Faktycznie, wyobrażam sobie, że jesteś w bardzo trudnej sytuacji. Partnerka najwyraźniej zrezygnowała z bycia razem. Być może nawiązana przez nią znajomość to tylko chwilowe zauroczenie i dlatego rozważa późniejszy powrót do Ciebie. Ale czy po takim powrocie będzie tak samo? Jestem przekonana, że nie, bo będziesz już innym człowiekiem i będziesz po serii przemyśleń na temat Waszego związku i wierności partnerki. Najprawdopodobniej czegoś jej w Waszym związku zabrakło i dlatego zaczęła tego szukać na zewnątrz. Szkoda tylko, że wcześniej coś się takiego zadziało w komunikacji między Wami, że nie potrafiliście na temat swoich oczekiwań porozmawiać. Mam podejrzenie, że w chwili obecnej na terapię rodzinną już za późno, ale mogłyby może pomóc mediacje rodzinne. Rozważ to proszę.

      Co do opieki nad dzieckiem, masz prawo do kontaktów z córeczką, a jej należy się kontakt z ojcem. Optymalnie byłoby gdybyście z partnerką ustalili szczegóły jej opieki i przez resztę jej dzieciństwa ustalali wszystkie dotyczące jej kwestie razem. Dziecko potrzebuje obojga rodziców, a to, że ktoś był złą żoną/mężem nie znaczy automatycznie, że jest złym rodzicem. W obecnej chwili prawnie oboje macie uprawnienia by decydować w sprawie córki. Nie może więc dojść do sytuacji, w której partnerka zabierze Ci dziecko (o ile po urodzeniu uznałeś je jako swoje i figurujesz w akcie urodzenia jako ojciec). Skoro nie macie ślubu, to rozwodu też nie może być, a zatem także wyroku sądu co do tego, u kogo pozostają dzieci.

      Doświadczenie życiowe podpowiada byście sprawę szczegółów opieki nad córką załatwili polubownie, ewentualnie przy wsparciu doświadczonego mediatora rodzinnego. Pozwoli to oszczędzić wiele stresów Wam, a przede wszystkim dziecku.

      odpowiedz  odpowiedz
      Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
      zgłoś do moderacji
    • ~argo1, 2011-06-23 09:44
      Odp.: Historia

      Przeżywam dokładnie to samo w tej chwili z tą tylko różnicą że synek ma 5 latek i jesteśmy małżeństwem od 10lat . Stwierdziłem że będę walczył o miłość synka nie jej to jest dla mnie najważniejsze .

      Współczuję i pozdrawiam .

      emeil; wmpm@op.pl

      odpowiedz  odpowiedz
      Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
      zgłoś do moderacji
    • , 2011-06-23 09:01
      Odp.: Historia

      Niech Pan nie bedzie naiwny...........po takich wypadach juz nigdy nie bedzie dobrze,nawet gdyby Pana partnerka obudzila sie i zechciala wrocic.....juz nigdy nie zaufa jej Pan....a to,ze zarzuca Panu wasze rozstanie to tylko usprawiedliwianie samej siebie!!!!!

      szkoda tylko waszej corki,ale nie mozna na sile tworzyc zwiazku ze wzgledu na dziecko...ona i tak wszystko widzi,bedzie wiedziala,ze cos sie dzieje niedobrego.....

      zycze Panu powodzenia i niech Pan da sobie spokoj z ta kobieta

      jest Pan mlodym czlowiekiem,ulozy Pan sobie zycie i bedzie naprawde szczesliwy:)

      glowa do gory!!!!!!

      odpowiedz  odpowiedz
      Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
      zgłoś do moderacji
    • ~dora, 2011-06-23 08:54
      Odp.: Historia

      Nie chciałabym Cię ganić ani doradzać ale myślę, że to roztanie to nie tylko wina Twojej partnerki. Kij ma zawsze dwa końce. Tyle lat żyliście bez ślubu, a może ona marzyła żebyś się jej oświadczył. Może chciała żebyś wykrzesał w sobie trochę romantyzmu, a nie myślał tylko o tym, że masz związek, dziecko i seks. Może za mało się starałeś i czasu poświęcałeś na tak zwane"pierdoły". Nie szukałaby zainteresowania gdyby była szczęśliwa i widziała, że stracić Ciebie to stracić swoje szczęście - wiem coś o tym.....Jeżeli chodzi o kwestię piwa to powiedz mi czy musisz pić tak często, żeby to było tematem wszych rozmów czy kłótni. Przestań pić , chociażby to było jedno piwo dziennie, ale zawsze to alkohol powalcz o nią trochę jeżeli Ci zależy, postaraj się nie unoś się honorem. Masz z nią dziecko może warto postarać się dla Tej malutkiej, ale postarać się rówież w kwesti tego, żeby nie słyszała kłótni i żeby widziała że się szanujecie.

      odpowiedz  odpowiedz
      Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
      zgłoś do moderacji
    • zaunbauer , 2011-06-23 08:50
      Odp.: Historia

      KROTKO POWIEM , DZIECI SIE ZABIERA ,KURWY SIE GONI

      odpowiedz  odpowiedz
      Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
      zgłoś do moderacji
    • ~JA, 2011-06-23 08:43
      Odp.: Historia

      Latwo jest mi napisac, ale na Twoim miejscu probowalbym sie z tym pogodzic i ulozyc sobie zycie. Nie wiesz nawet jak bedzie ja bolalo jak zobaczy Ciebie z kobieta, Jezeli zrobila Cie w rogi, to nawet bedzie powrot za rok, to zrobi kolejny raz Ciebie w balona. To nie kobieta, to po prostu "szmata". Badz dla kobiet spoko, a dla szmat chamem. Najgorsze jest to, ze macie wspolne dziecko... Kobiet sie nie bije? Za takie cos, uderzylbym ja w twarz bez wahania!

      odpowiedz  odpowiedz
      Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
      zgłoś do moderacji
    • ~byłem tam, 2011-06-23 08:29
      Odp.: Historia

      DZIŚ PO 2 LATACH MAJĄC DWOJE DZIECI POWIEM TOBIE :CZŁOWIEK POTRAFI SIĘ PODNIEŚĆ, ALE MUSI WYJŚĆ Z BŁOTA NA KTÓRYM SIĘ PRZEWALIŁ. ZASTANAWIAM SIĘ CZĘSTO. MIMO, ŻE WSZYSCY KTÓRZY ZNALI MOJĄ PRZYPADEK RADZILI MI TO SAMO CO TOBIE, ALE ZOSTAŁEM DLA DZIECI. CZUŁEM SIĘ I CZUJE SIĘ JAK JEJ PIES KTÓREGO WYPROWADZA CZASAMI NA PUBLICZNY SPACER. DO DZIŚ NIE WIEM, CZY NIE DAŁ BYM WIĘCEJ SWOIM DZIECIOM I CZY NIE NAUCZYŁ BYM ICH WIĘCEJ JAKO OJCIEC GDYBYM OD NIEJ ODSZEDŁ I POŚWIĘCIŁ SIĘ TYLKO DLA NICH A NIE DLA NIEJ.

      odpowiedz  odpowiedz
      Opinia była dla mnie: użyteczna nieużyteczna
      zgłoś do moderacji