
|
2010-09-12 22:40
Temat: (7 postów)
Czuję, że oddalamy się od siebie... Czy mam odejśc??Jesteśmy dopiero 2 lata po ślubie a oboje czujemy, że nie ma w nas tej chemii co przed ślubem. Mamy dziecko i to nas chyba tak naprawdę trzyma przy sobie. Nie piszemy sobie czułych smsów, nie dzwonimy do siebie bo tęsknimy. Widzimy w sobie coraz więcej wad i to mnie nie pokoi. Czuję, że z dnia na dzień oddalamy się od siebie, nie potrafimy rozmawiac ze sobą, my się komunikujemy. Nie wychodzimy nigdzie razem, wieczny brak kasy, osobno również-zaufanie. Czy powinnam ratowac nasz związek czy pozwolic aby uległ rozpadowi. Dodam tylko, że mąż jest odemnie młodszy o 4 lata i mam wrażenie , że podoba mu się życie jego kolegów singli. Od czasu do czasu lubi zajarac zielsko a ja nie lubię gdy to robi i dochodzi do kłótni. Wiem, że chciałaby wyłazic z kumplami na piwo a ja boję się, że mnie zdradzi ( jego koledzy non stop łaża na dziwki) Co mam zrobic?? |

Jesteśmy dopiero 2 lata po ślubie a oboje czujemy, że nie ma w nas tej chemii co przed ślubem. Mamy dziecko i to nas chyba tak naprawdę trzyma przy sobie. Nie piszemy sobie czułych smsów, nie dzwonimy do siebie bo tęsknimy. Widzimy w sobie coraz więcej wad i to mnie nie pokoi. Czuję, że z dnia na dzień oddalamy się od siebie, nie potrafimy rozmawiac ze sobą, my się komunikujemy. Nie wychodzimy nigdzie razem, wieczny brak kasy, osobno również-zaufanie. Czy powinnam ratowac nasz związek czy pozwolic aby uległ rozpadowi. Dodam tylko, że mąż jest odemnie młodszy o 4 lata i mam wrażenie , że podoba mu się życie jego kolegów singli. Od czasu do czasu lubi zajarac zielsko a ja nie lubię gdy to robi i dochodzi do kłótni. Wiem, że chciałaby wyłazic z kumplami na piwo a ja boję się, że mnie zdradzi ( jego koledzy non stop łaża na dziwki) Co mam zrobic??
Młodzi ludzie myślą, że miłość o wysokim natężeniu będzie trwać cały czas, a jak opada to uważają że trzeba się rozstać. Prawda jest taka że namiętność średnio trwa około 2 lat. A potem przychodzi rutyna, proza życia, zaczyna się dostrzegać wady, coraz częściej zaczyna nas denerwować, burczymy na siebie.to jest jeden z etapów związku, myślę, że większość przez to przechodzi. Związek dwojga ludzi to sinusoida wzloty i upadki. Ale jest dziecko i to jest element łączący dwojga ludzi o ile są dojrzali i odpowiedzialni. Jeśli nie będą ciągle szukać namiastki szczęścia. Musisz zapytać siebie, co w nim cenisz, jakie są jego pozytywy? Prawdopodobnie jest jeszcze niedojrzały emocjonalnie. Przerastają go problemy dnia codziennego, chce od nich uciec chociażby w to zioło o którym piszesz. słusznie masz wrażenie że podoba mu się życie kolegów, bo uważa, że mniej problemowe. Dużo będzie zależeć od twojej roztropności
Ja mam podobnie, z tym że nasz staż to zaraz prawie 6 lat. To wszystko zaczęło się odkąd zaryzykowaliśmy i wzięliśmy kogoś do łóżka trzeciego. Jak go pożegnaliśmy - mnie zabrakło "czegoś więcej". Wstyd mi przed sobą że tak myślę i czuję. Wiem, że się kochamy ale nie jest już tak jak kiedyś...
Chemia "umiera" sama po 2 latach sexu. To naturalne - wiem już to. Ale sex nie może być podstawą związku. Im krócej znaliście się przed zawarciem małżeństwa tym gorzej dla Was bo nie znaliście swoich wad i zalet w pełni, bez "przesłony" pożądania. Teraz to trochę za późno. ALE!!! Nigdy nie jest tak że wszystko stracone. najpierw zacznijcie ze sobą rozmawiać a nie komunikować się, bo wychowacie "upośledzone społecznie" dzieci. Zróbcie to dla nich! Potem postawcie sobie zasadnicze pytanie - czy ufacie sobie? Czy możecie na siebie liczyć? jeśli nie to niestety NIKT tu już nic nie poradzi. jeśli ufacie sobie to czemu boisz się puszczać męża z kolegami? Swoją drogą Wasze rozmowy powinny dotyczyć kwestii doboru przez niego kolegów. Jeśli wzięłaś sobie jednego z "paczki" podwórkowców to jakbyś wyszła za nich wszystkich. Sory za prawdę, ale anonimowo i bez uczuć pisze się mi łatwiej. nie bądź na mnie zła. Piszę co myślę i wiem z doświadczenia. Mój jest taki sam, z tym że nie pali zioła. Ale między nami jest 15 lat różnicy - on starszy. Już wyrósł z zabaw młodzieńczych i takiego też mi było trzeba faceta - oparcia! Faceta a nie chłopca. Jesteście ze sobą tyle czasu że właśnie teraz wychodzą na jaw Wasze grzeszki. I ty nie jesteś taka złota. Ale pogadajcie ze sobą jak dorośli ludzie - twarzą w twarz. jeśli będzie unikał - zagroź rozwodem, bo to oznacza że jemu już nie zależy a ty nie bądź jedyną której zależy bo i tak to się rozpadnie.
Głowa do góry i odwagi. Mężuś musi się zdecydować kto jest dla niego ważniejszy - rodzina czy koledzy. Jak jest facetem - odpowiedź jest prosta. Jak chłopcem - zostaw go.
Dokad chce pani odejsc ? Ja mieszkam z rodzicami i dobrze nam i rodzinnie, ale stale jakas Familie Roes z Rotterdamu cie tu miesza do naszych stosunkow. Ludzie ze wsi , nierasowi i pomyleni na puncie dyskotek, mlodziezy kryminalnej i slubow wieku 18 lat. Nam sie to w glowie nie miesci... Szczecin.
Nie mozecie sie przeprowadzic do lepszej dzielnicy ? Ja mieszka z matka, a sasiedzi to alfonsi na haszu. Raz mnie zaproszono do restauracji i na koncert, ale wymiotuje do dzis. Takze brak kasy, ale zyjemy oszczednie i mamy wyzsze cele zyciowe. Nietstety moja mamusia ( panna ) zadaje sie z iewlasciwymi facetami ( z Gdanska) i wiesza szafki za wysoko w kuchni, a ja mam tylko 1,56 i nie dostaje do polek. Nie moge sie schylac, bo boli mnie kregoslup. Ni ejestesmy typem sportowym, a owszem piwo nam pomaga przetrwac ten trudny okres zycia. Zyjemy terza po niemeicku,a nie po rusku jak za Brezniewa. Serdecznie pozdrawiam pani malzonka, ale kobiety odbieram jako zolzy , kretynki i prostytutki, ktorymi zapewne zadan nie jest, tylko .... cos nie funkcjonuje ? Co ja mam z tym wspolnego ? Ateistka Jo-anna
Szkoda, że dopiero teraz widzisz to wszystko.
Witam.sprobuj z Nim porozmawiac o Waszym dalszym zyciu,jezeli sie nie zdabedzie sie na szczera z Toba rozmowe to znaczy,ze juz nie ma co w Waszym zwiazku ratowac i odejdz...dla wlasnego dobra.