Kategorie: Styl życia / Astrologia i wróżby
Forum: Horoskopy (15185 postów)
założyciel: WP.PL | moderator: WP.PL | data utworzenia: 2008-04-04 12:51

Temat: zdradzilam go (544 posty)
autor: ~magda
~magda
OFFLINE
Liczba wpisów: ?
Na forum od: ?
  zaproś do znajomych
 obserwuj profil
 zobacz wizytówkę
2008-07-18 14:10 Temat: (544 posty)

zdradzilam go

Zdradziłam mojego partnera. Poradźcie, czy mu o tym powiedzieć, czy nie

odpowiedz
Sortuj według:
  • ~magda, 2008-07-18 14:10
    zdradzilam go

    Zdradziłam mojego partnera. Poradźcie, czy mu o tym powiedzieć, czy nie

    zgłoś do moderacji
    • ~Szczera Prawda, 2012-01-27 19:48
      Odp.: zdradzilam go

      Powiem krótko zdradziłaś więc do końca życia będziesz nosiła to znamię i mam nadzieje że ciebie też cię zdradzi.Faceci nie wybaczają zdrady więc mu powiedz a on cię rzuci i tak powinno być, poza tym prędzej czy później się dowie jesteś głupią krową !!! Takie kobiety jak ty nie zasługują na miłość i związek !!!

      zgłoś do moderacji
    • cegielka , 2008-10-30 08:28
      Odp.: zdradzilam go

      Mila Magdo, nie wiem, czy jest sens ranic Twojego mezczyzne takimi wiadomosciami. Sama czujesz sie z tym nieswojo /tak przypuszczam/, wiec sama wiesz, ze to uczucie bolesne. Nie chce sie wymadrzac, lecz czesto jest tak, ze zdradzamy nie ze swej winy, chociaz sam fakt, jaki sie wydarzyl jest efektem przeciez tylko naszej woli. Prawda jednak ma wiele twarzy...

      zgłoś do moderacji
      • ~bez nicku, 2008-11-05 16:20
        Odp.: zdradzilam go

        a ja myślę,że jeśli się kochają..to Magda powinna powiedzieć,wyjaśnić co było przyczyną-szczerze,bez ubarwiania..bo wówczas nie przyczyni się do niszczenia nieodłącznej wartości w związku jakim wzajemne zaufanie być powinno,baa moim zdaniem da tym wyraz swego zaufania partnerowi-jeśli ich partnerstwo i związek jest faktem opartym na uczuciach,a nie fikcją

        zgłoś do moderacji
        • ~idź w zaparte, 2011-07-12 20:16
          Odp.: zdradzilam go

          G...o prawda, bo "każdy wspaniały związek zbudowany jest na kłamstwie". To oczywiście gruba przesada, a jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że niektórych kłamstewek po prostu nie da się uniknąć. Wprawdzie próbujemy - staramy się łagodzić prawdę lub cedzić ją partiami, aby była łatwiej przyswajalna - jednak doświadczenie uczy nas, że choć szczerość jest błogosławieństwem, w niektórych przypadkach zwyczajnie trzeba skłamać. Kiedy?

          Każdemu zdarza się skłamać - jednym częściej, innym rzadziej, ale wyjątków raczej nie ma. Mijanie się z prawdą to rzecz bardzo ludzka. Kłamiemy w obawie o własną skórę, ponieważ nie chcemy kogoś zranić, by kogoś zmotywować, wreszcie by osiągnąć coś co sobie zaplanowaliśmy, a obawiamy się, że prawda zniweczy nasze zamiary!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Dlatego, jeżeli zależy jej na tym związku, to niech siedzi cicho, przyznanie się tylko zrani jej partnera i najprawdopodobniej wcześniej czy później zakończy ten związek!

          zgłoś do moderacji
          • ~tulipan, 2011-09-11 16:46
            Odp.: zdradzilam go

            Jeżeli się kogoś kocha to oczywiste, że się nie zdradza bo nie mamy ochoty chcemy kochać się tylko z tą jedną osobą.do zdrady dochodzi kiedy w związku nie ma uczucia z jednej lub obu stron, a wtedy jesteśmy ze sobą z błahych albo ważnych przyczyn np.z przywiązania, dzieci, przyjażni, itd....

            Wspaniałe Związki nie są zbudowane na kłamstwie, ponieważ one runą szybciej niż myślimy, nie można budować szczęścia na czyimś nieszczęściu,to nigdy nie wyjdzie nikomu na dobre. Poza tym kłamiąc kogoś dajesz mu do zrozumienia,że nie jest dla ciebie najważniejszy, bo masz asy schowane pod rękawem, to oznacza,że ta osoba nie jest tak naprawdę najważniejsza, bez problemu możesz żyć bez niej...jeżeli ktoś jest mądry wyczuje twoją"obojętność" więc zacznie szukać partnera bardziej zbliżonego do Prawdy, dla którego będzie najważniejsza...

            Związek powinien opierać się tylko i wyłącznie na prawdzie.

            Jeżeli dochodzi do zdrady uważam, że nie powinno się mówić drugiej osobie pod warunkiem, że chcemy z nią być i nie powtarzać zdrad. Jeżeli chcesz ponownie zdradzać ponieważ masz taki charakter lub przestałeś kochać najlepszym wyjściem jest rozstać się. Wtedy można zacząć żyć zgodnie ze swoją naturą dla siebie na sporadycznych kontaktach seksualny, ale nie raniąc innych, w ten sposób twoje życie jest w jakimś stopniu prawdziwe.

            "Kłamiemy w obawie o własną skórę, ponieważ nie chcemy kogoś zranić, by kogoś zmotywować, wreszcie by osiągnąć coś co sobie zaplanowaliśmy, a obawiamy się, że prawda zniweczy nasze zamiary"

            a czy będziesz szczęśliwy jeżeli poprzez kłamstwo osiągniesz co chciałeś osiągnąć? Czy to nie odbije się prędzej czy pózniej na twoim życiu lub psychice?

            Uważam że Kłamca jest osobą słabą z natury, ciągle się czegoś lub kogoś boi, nie ma szacunku do samego siebie więc nie szanuje innych, nie potrafi do końca się zaangażować w związek, nie potrafi mocno kochać. Tak poprostu jest...taki charakter

            zgłoś do moderacji
            • ~podziwiam ten patos, 2011-09-12 21:34
              Odp.: zdradzilam go

              To o czym napisałeś tulipanie, to idealizm, inaczej czystej wody utopia, a szlachetne pomysły i zasady mocno osadzone są jedynie w teorii, w praktyce wypadamy pod tym względem bardzo blado. Przyznaję, chciałoby się tę jakże szczytną teorię wcielić w życie, aby powszechnie i wszechwładnie w każdej dziedzinie naszego życia panowała. Niemniej, ludzie są tylko ludźmi, zaś większość z nas obdarowana została przez Boga (ewolucję) abstrakcyjnym myśleniem, więc każdy na swój sposób kombinuje, a zaczyna będąc dzieckiem w łonie matki, poprzez całe swoje dorosłe życie, aż do późnej starości.Odnośnie tej utopii, to aby ją wcielić w życie i aby mogła w sposób niezakłócany w naszym drapieżnym życiu funkcjonować, to każdemu z ludzi, zaraz po urodzeniu, należałoby wykonać rozległą lobotomię.

              zgłoś do moderacji
              • lazurowytulipan , 2011-09-13 01:16
                Odp.: zdradzilam go

                Dążenie do idealizmu jest jak najbardziej naturalnym odruchem w tym drapieżnym życiu.

                Człowiek nie urodził się aby dążyć do zezwierzęcenia lecz do doskonałości .

                Właściwie człowiek całe życie potrafi ciągle się doskonalić i dowartościowywać między innymi żyjąc wg zasad czy szlachetnych pobudek.

                A dlaczego stworzono biblię i np. 10 przykazań wg których możemy żyć? Po to aby człowiek mógł zbliżyć się

                do doskonałości. Gdyby człowiek kierował się przykazaniami nie byłoby tyle nieporozumień, chamstwa, ludobójstwa, okrucieństwa czy niechcianych dzieci.

                Owszem zaczynamy kombinować już w okresie dzieciństwa, ale to nie jest związane z abstrakcyjnym myśleniem lecz jest to związane z lenistwem dorosłych.

                To rodzice uczą dzieci kłamać często nieświadomie z lenistwa ile razy byłeś okłamany przez rodziców ?przypomnij sobie ile było takich momentów, czy nie mówili ci, że NIE WOLNO kłamać, a mimo to kłamali a koledzy i koleżanki w szkole nie popychali cię do kłamstw?

                Człowiek nie rodzi się kłamcą lecz środowisko i wychowanie w nim kształtuje taką postawę.

                Przykro mi, ale schizofremii jeszcze nie uraczyłam raczej mi to nie grozi jestem w posiadaniu przytomnego

                umysłu i czuję się bardzo dobrze.

                zgłoś do moderacji
                • ~a zycie i tak swoje, 2011-09-15 21:29
                  Odp.: "Żywoty Świętych"

                  "Człowiek nie urodził się aby dążyć do zezwierzęcenia lecz do doskonałości .

                  Właściwie człowiek całe życie potrafi ciągle się doskonalić i dowartościowywać między innymi żyjąc wg zasad czy szlachetnych pobudek". - Toż to niczym cytat z książki, którą wymieniam w tytule!!!

                  Dalej natomiast piszesz; "A dlaczego stworzono biblię i np. 10 przykazań wg których możemy żyć? Po to aby człowiek mógł zbliżyć się do doskonałości" głosząc, bez znajomości tematu, obiegowe komunały. Fakty o dekalogu są mniej patetyczne, ale niezmiernie praktyczne i należy go (dekalog) rozpatrywać z wszystkimi pięcioma księgami Mojżesza, gdzie wszystko aż ocieka od okrucieństwa, zbrodni królobójstwa, ojcobójstwa, bratobójstwa, że nie wspomnę o wyżynaniu całych plemion tylko po to aby zająć ich ziemie, oraz profilaktycznie, aby sami nie zostali napadnięci. Czy to jest ta droga do doskonałości, którą opisuje propaguje Stary Testament /biblia/? Wszystkie prawa, łącznie z dekalogiem, powstałe w okresie Wyjścia Izraelitów z egipskiej niewoli, miały na celu jedno. Miały pozwolić Izraelitom przetrwać,a ich przewodnikom trzymać tę całą czeredę w karności w czasie ich wędrówki po synajskiej pustyni, która trwała czterdzieści lat tylko po to, aby wyrosło nowe pokolenie nieznające egipskiego zepsucia, jak również po to aby ci, którzy przesiąkli deprawacją egipska zdołali w międzyczasie powymierać, co faktycznie miało miejsce, nawet Mojżesz nie wszedł do Ziemi Obiecanej. Jedyny wyjatek Bog uczynil dla Jozuego!

                  zgłoś do moderacji
                  • ~*joanna, 2011-09-15 22:04
                    Odp.: "Żywoty Świętych"

                    Nawet nie wiedziałam że cytuję tą książkę naprawdę samo od siebie wykrztusiłam he,he)))))

                    Nigdy nie czytałam Biblii ponieważ jest bardzo ciężka do zrozumienia, ale próbowałam. Spotykałam się kiedyś z Świadkami Jehowy więc troszkę się nasłuchałam:) Po każdym wersecie trzeba naprawde się natrudzić. Właściwie można ją interpretować na swój sposób, niektóre przekazy są abstrakcją. Poza tym 10 przykazań Bog przekazał Mojżeszowi właśnie z tego powodu iż doszło do tak wielkiego okrucieństwa i ludobójstwa, prosząc aby nowe jego pokolenie żyło wg przykazań. Więc nie wiem o co pytasz tak naprawdę. Wiem, że trudno żyć wg przykazań ale...

                    zgłoś do moderacji
                    • ~z prądem, ale pod włos, 2011-09-16 13:25
                      Odp.: "Pamiętnik Rogacza"

                      Skoro żyjesz według dekalogu (10 przykazań), to zapewne jesteś chrześcijanką, dziwi mnie więc, że nie chcesz dobrze poznać korzeni swej wiary. Jehowici, zaś interpretują biblię wybiórczo, często opacznie i tak jakby świat stanął w miejscu dwa tysiące lat temu . Stary Testament jest napisany w sposób prosty i bardzo przystępny, przerażać i zniechęcać, zapewne przez lenistwo,( o brak inteligencji dyplomatycznie nie posądzam), może jedynie opasłość tej księgi, jej drobniutkie literki i dwukolumnowe stronice!

                      Co innego Nowy Testament, tu to już nieźle się trzeba natrudzić i wykazać inteligencją aby pojąć poruszane w nim zagadnienia i w tym wszystkim się nie pogubić. Szczególnie wypowiedzi samego Jezusa, który wypowiadał swoje idee jedynie w formie przypowieści, a ich metafory i symbolikę nadal rozumieją i właściwie interpretują nieliczni, reszta, pewnie i Ty, to ludzie prości i bogobojni.

                      Bogobojny - człowiek bojący się Boga, postępujący na wszelki wypadek tak, aby w niczym swojego Boga nie urazić, niewiele z tego rozumiejąc, a jedynie dlatego,bo tak jest napisane, ponieważ to Bóg w oryginale dekalogu powiedział " Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną, ani obok mnie, bo ja twój Bóg jestem bogiem zazdrosnym i mściwym, a występki przeciwko mnie będę karał aż do siódmego pokolenia". Tak więc już w dekalogu, zamiast miłości i zrozumienia i doskonalenia dla wyższych pobudek, mamy zapowiedź boskiej pomsty i nieuchronnej kary za nasze występki i to na wiele pokoleń (odpowiedzialność zbiorowa, nawet tych jeszcze nienarodzonych).

                      Nie mówię, że dekalog jest zły, że Pismo Święte jest złe, że nauki Kościoła są złe. Mówię jedynie, że skoro ta kobieta się zatraciła, z jakiegokolwiek powodu i popełniła grzech zdrady, ale z mężem chce być nadal, to jeżeli chce komuś powiedzieć, to niech idzie do spowiedzi do księdza, lecz mężowi niech nic nie mówi, ponieważ tym wyznaniem być może i oczyści swoje sumienie, lecz niezmiernie mocno dotknie męża, a dlaczego on za jej występki miałby cierpieć, byłby to cios prosto pomiędzy rogi, które mu przyprawiła. Będzie dla niego o wiele lepiej jeżeli będzie te swoje poroże nosił z nieświadomą godnością, której nie powinna mu odbierać.

                      Ponoć przysłowia są mądrością narodu, a jedno z nich brzmi; "czego oczy nie widzą......".

                      PS. Gdyby to mnie dotyczyło, to wolałbym żyć w nieświadomości, no chyba, że żona chciałaby mnie opuścić. Wtedy chciałbym znać przyczynę odejścia, ale to już inna para kaloszy.

                      zgłoś do moderacji
                      • ~*joanna, 2011-09-16 17:21
                        Odp.: "Pamiętnik Rogacza"

                        Oto mój cyt. z wcześniejszej wypowiedzi:

                        ”Jeżeli dochodzi do zdrady uważam, że nie powinno się mówić drugiej osobie pod warunkiem, że chcemy z nią być i nie powtarzać zdrad. Jeżeli chcesz ponownie zdradzać ponieważ masz taki charakter lub przestałeś kochać najlepszym wyjściem jest rozstać się.”

                        I tak właśnie uważam,

                        Uważam również że jestem osobą prostą lecz nie bogobojną. Najważniejsze to poznać siebie i siebie zaakceptować ja nie mam z tym problemu, bo akceptuję siebie i kocham siebie więc bliżniego również potrafię kochać.

                        Nowy Testament jest trudny dlatego musiałby mi ktoś pomóc w interpretacji, natomiast Starego nie przeczytałam z powodu lenistwa.

                        " Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną, ani obok mnie, bo ja twój Bóg jestem bogiem zazdrosnym i mściwym, a występki przeciwko mnie będę karał aż do siódmego pokolenia"

                        - Bóg wiedział, że to nie jest dobra droga dla człowieka i przyznał to dlatego wysłał na ziemię Jezusa -"Byliśmy niewolnikami diabła, który dzierżył władzę nad śmiercią, ale Jezus Chrystus przez swoją mękę, śmierć i zmartwychwstanie stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy uwierzą w Niego."

                        Dlatego NIE musisz się już powoływać na Stary Testament ponieważ poznanie prawdy zaczęło się od przyjścia Jezusa na świat.

                        Czym jest wiara dla mnie? to stan ducha potrzebny każdemu człowiekowi do życia jak miłość i nadzieja. Dlaczego chory na raka mający wiarę i nadzieję na wyzdrowienie ma większą szansę na wyzdrowienie?

                        Życie bez wiary jest puste, surowe, zimne, zamknięte w racjonalnych teoriach. Tak owszem jesteś bardzo inteligentny (o brak dyplomacji nie posądzam), oczytany z wiedzą encyklopedyczną przeczytałeś setki może tysiące książek i co? i nadal nie znasz odpowiedzi na szereg pytań skąd jesteś?, po co się urodziłeś?, jaki sens ma twoje życie?kto stworzył świat? jak żyć aby być szczęśliwym?

                        Ja się kieruję w życiu instynktem i intuicją oraz sercem nie muszę czytać książek aby być szczęśliwa...

                        Każdy naukowiec w dziedzinie astronomii czy fizyki nie potrafi poznać odpowiedzi na wiele pytań niszcząc teorię drugą teorią i kończy swoje wywody jednym zdaniem „za tym wszystkim musi stać jakaś Wielka Siła Ktoś jakiś Stwórca,,

                        Pozdrawiam:)))

                        zgłoś do moderacji
                        • ~Kraina Szczesliwosci, 2011-09-16 22:39
                          Odp.: Czy istnieje

                          Byłoby głupotą poddawać w wątpliwość istnienie Absolutu. Przecież niewątpliwie jakaś sprawcza Moc kształtuje nasz byt, a po tych co odeszli, choć już nie żyją to nadal emanuje energia i nadal drży powietrze po głosach, których usta są dzisiaj pełne piachu.

                          Faktem jest również to, że tym, którzy wierzą, jest łatwiej na tym świecie zarówno żyć, zdrowieć, jak i z nadzieją na życie wieczne umierać. Niemniej jest to tylko znany nieomal wszystkim, szczególnie w medycynie, efekt placebo. Lekarze ordynują pacjentom cudowne leki w postaci pigułek z talku, lub zlecają zastrzyki z soli fizjologicznej mówiąc pacjentom, że to bardzo dobry lek i o dziwo pacjent zdrowieje, ponieważ wiara w ten "lek" uruchamia mechanizmy obronne w organizmie chorego. To samo jest z wiarą i nadzieją na lepsze jutro.

                          Dalej piszesz;

                          "i nadal nie znasz odpowiedzi na szereg pytań skąd jesteś?, po co się urodziłeś?, jaki sens ma twoje życie? kto stworzył świat? jak żyć aby być szczęśliwym?"

                          Dużo pytań, na wiele z nich znam odpowiedzi; urodziłem się po to aby żyć wiecznie, a moja wieczność trwa w moich dzieciach oraz wnukach i będzie trwać po wsze czasy w ich dzieciach i wnukach i to jest sens mojego istnienia i wiem, że aby oni mogli żyć, ja będę musiał ustąpić im miejsca. Na jedno z pytań odpowiedziałem na początku,

                          Skąd jestem? - pytanie czysto filozoficzne, jedni powiedzą stworzył mnie Bóg, inni, że pochodzą od małpy.... tak, w takim razie skąd się wzięła małpa? Inni będą pytać co było pierwsze jajco czy kura? I tak bez końca, większość jednak nie da satysfakcjonującej odpowiedzi.

                          Szczęście, pojęcie względne. W dzisiejszych konsumpcyjnych czasach dla jednych będzie to stówa znaleziona na ulicy, inni chcieliby dom i samochód, a jeszcze inni podróże dookoła świata.

                          Tylko nieliczni, zamiast tych dóbr doczesnych, chcieliby mieć kochającą i kochaną żonę (męża) oraz rodzinę, jak również upatruje szczęścia w zbawieniu i nadziei na nowe życie.

                          Jednak gotowej recepty na szczęście nie było i nie ma, każdy musi sam sobie ją opracować. Niestety wielu nie zdoła, z różnych powodów, tego uczynić.

                          zgłoś do moderacji
                          • ~*joanna, 2011-09-17 01:54
                            Odp.: Czy istnieje

                            A więc czemu wcześniej poddawałeś w wątpliwość istnienia Boga, i twierdziłeś że podstawowym problemem ludzi wierzących jest to że muszą w coś wierzyć skoro teraz przyznałeś że jakaś sprawcza Moc kształtuje nasz byt, a wiara pozwala przetrwać trudne chwile i możesz nazywać to efektem placebo niemniej jest to wiara i nadzieja bez której żaden człowiek nie może normalnie funkcjonować a z czasem staje się skostniały suchy i zimny.

                            To znaczy, że sens twojego istnienia a potem twojego pokolenia polega na utrzymaniu ludzkiej cywilizacji na Ziemi tak mam to rozumieć? Ja też tak uważam jestem o tym przekonana, a Więc pojawia się następne pytanie kto i w jakim celu ustanowił ten sens twojego istnienia i całej cywilizacji? Czy jest nim Stwórca ? Ja uważam, że tak bo za sensem i celem musi kto stać. No właśnie i się zaczyna…

                            Piszesz:

                            „Skąd jestem? - pytanie czysto filozoficzne, jedni powiedzą stworzył mnie Bóg, inni, że pochodzą od małpy..”

                            ale nie odpowiedziałeś jak ty uważasz czy twierdzisz, że pochodzisz od Boga czy od małpy:) a może masz jeszcze inną teorię, która powinna być poparta wiarą przecież bez niej ani rusz no chyba, że jest poparta rzetelną wiedzą poddana analizie i można ją wytłumaczyć czysto racjonalnie i logicznie bez żadnych wątpliwości:)

                            a szczęście jest dla mnie chwilowym stanem, bo wszystko jest ulotne i kruche. Szczęście to uśmiech dziecka, poranne bryza, wschód słońca, rozkwitający kwiatek w doniczce, udany dzień, zdrowie...natomiast bardziej bym się skłoniła do bycia zadowolonym z życia z siebie. i tu musiałabym pomyśleć...:)

                            zgłoś do moderacji
                            • ~ale pod górkę!, 2011-09-17 21:25
                              Odp. z wiatrem,

                              Cieszę się Twoim szczęściem i zadowoleniem z życia, Twoja otwartość budzi moja sympatię i życzliwość, a także zrozumienie dla Twojej postawy życiowej i wartości, które wyznajesz.

                              Niemniej, jak już wcześniej pisałem, ludzie są tylko ludźmi i każdy, na szczęście, jest inny, bo nie wyobrażam sobie Ziemi jako Planety Klonów.

                              Ja nie jestem osobą tak otwartą jak Ty, ale jestem dociekliwy, a w każdym działaniu, czy to swoim, czy innych osób, dopatruję się logicznego sensu, reszta jest prozaiczna.

                              … a teraz do rzeczy!

                              Moc sprawcza to jeszcze nie Bóg, wszystko jest zależne od tego jak kto patrzy na te zjawiska i je postrzega.

                              Prawdziwy chrześcijanin powie zapewne, że czuje w tym rękę Boga, jednak wielu, a pośród nich ci, którzy szukają nadal odpowiedzi i wiary będzie wątpić, bo jeszcze nie znaleźli i nie wiadomo czy, pomimo usilnych poszukiwań, znajdą.

                              Pytasz; „a może masz jeszcze inną teorię?”

                              - Tak mam, myślę i w dużej mierze jestem o tym przekonany, że składam się ze zlepku komórek, z zagęszczonego skupiska atomów, jak i procesów chemicznych oraz fizycznych, które we mnie zachodzą, tych znanych jak i tych, których praw jeszcze nie odkryto. Zarówno moja fizyczność jak i "duchowość umysłu" są skutkiem owych procesów.

                              Jak to powstało? Hmm... zapewne jak wszystko z chaosu ( nie tego biblijnego).

                              Ludzie wyznający jakąś wiarę myślą, że są pępkiem świata, że tylko ich wiara jest tą prawdziwą, najprawdziwszą z prawdziwych, a sposób w jaki ją wyznają, np katolicy; Święte Misterium Eucharystii, przekonuje ich, że dobrze wybrali i czują się nad wyraz szczęśliwi, a ja się pytam, w czym gorszy jest Murzyn, czy inny Pigmej, który tańcując wokół ognia wielbi Boga Deszczu, bo akurat skończyła się susza, w czy gorszy jest buddysta kręcący z przejęciem modlitewnym młynkiem, albo wyznawca hinduizmu mruczący pod nosem mantry?

                              Ten młynek i te mantry to metody kontemplacyjne łudząco podobne do katolickiego różańca, tylko, że wielu katolików nie wprowadza się w stan kontemplacji przy modlitwie różańcowej, lecz klepie zdrowaśki na zaliczenie.

                              Wszyscy jednak zapominają, albo o tym nie wiedzą, lub nie chcą wiedzieć, że chrześcijaństwo jest swego rodzaju plagiatem, że judaizm, kolebka chrześcijaństwa, też jest plagiatem, że inne religie miały swoich protoplastów, od których przejęły ich obrzędy, podania i tradycje transponując je do swoich potrzeb, że prawie w każdej religii był Potop i odpowiednik Noego, że w wielu z nich jest odpowiednik chrześcijańskiego Jezusa, że w wielu występuje rodząca dziewica i święci. Wystarczy poczytać o Sumerach, a „Epos o Gilgameszu, opisuje Potop w sposób prawie identyczny jak biblia, zaś epos o stworzeniu świata „Enuma Elisz”, opisuje jego powstawanie, może trochę archaicznym językiem, ale też podobnie jak biblia w Księdze Genezis.

                              Kto był pierwszy i kto od kogo zerżnął historię, obyczaje i obrzędy liturgiczne?

                              ...i jak się tu w tym wszystkim połapać?

                              Wracając do tematu

                              Najważniejsze jest jednak to, że oboje myślimy iż owa wiarołomna niewiasta nie powinna o swojej zdradzie mówić partnerowi, ponieważ tym wyznaniem zrobi mu krzywdę, chyba że zamierza łajdaczyć się nadal, wtedy niech powie, bo facet może nie udźwignąć tak dorodnego poroża!

                              Ja również pozdrawiam

                              zgłoś do moderacji
                              • ~*joanna, 2011-09-18 15:48
                                Odp.: Odp. z wiatrem,

                                Twoja dociekliwość jest całkowicie bezwzględna i wzbudziła we mnie jak zwylke niepokój, więc wolałam...

                                Więc za sensem twojego istnienia i twojego całego pokolenia stoi coś czyli krótko mówiąc teoria chaosu? Ciekawe jak coś może mieć jakikolwiek cel ?:)))

                                Ale nie jesteś do niej przekonany, a więc pozostała ci wiara w coś do czego nie jesteś do końca przekonany:)))

                                Oczywiście masz prawo do własnego zdania nie będę przecież Cię przekonywać czy namawiać do wiary w Stwórcę tego świata i wszechświata.

                                Również uważam, że większość ludzi wyznających wiarę zachowują się jak fanatycy, ale to jest spowodowane całkowitym przekonaniem do tej właśnie wiary czy to będzie Katolik siedzący w Kościele pół dnia modląc się trzymając różaniec czy Żyd przy ścianie płaczu płacząc lub Świadek Jehowy w spódnicy krzątajacy się po klatce schodowej. I uważam, że każdy ma prawo do swojej wiary która nie namawia do nienawiści czy zabijania.

                                Niemniej będę się upierać przy tym, że każdy potrzebuj w coś lub kogoś wierzyć byle tylko jego wiara nie przeradzała się w przesadny fanatyzm. Moja wiara w Boga polega na życiu wg 10 przykazań to wystarczy by być normalnym i szczęśliwym człowiekiem, nic więcej i nic mniej:)))

                                Powracając do tematu

                                A czy uważasz ze wiarołomny mężczyzna brzydko mówiąc łajdaczący się powinien powiedzieć swojej partnerce o zdradzie czy też nie a tym samym odbierać jej godność a szczególnie jej kobiecość???

                                Pozdrawiam Elę i innych również

                                zgłoś do moderacji
                                • ~tabaka w rogu, 2011-09-21 19:05
                                  Odp.: Odp. To nie Ja powoduję cierpienie, powiedział Bóg, ale wypaczenie Mojej idei.

                                  Zdrada to zdrada, obojętnie kto zdradza, mężczyzna czy kobieta, ma jednakowo negatywny wydźwięk i ciężar moralny, a według religii zdrada jest grzechem, lecz Tobie, jako osobie wierzącej nie potrzebuję tego tłumaczyć. Uważam, że mężczyzna nie powinien oszukiwać partnerki w sposób ciągły i myślę , że skoro jego uczucie do niej wygasło, lub, co gorsza nigdy tego uczucia nie było, bo w przypadku stałej niewierności można tak mniemać, to powinien zakończyć ten związek, ponieważ ból, który jej tym sprawi jest niczym wobec niejednokrotnie wieloletniego oszukiwania, a poza tym czas, który jej w ten sposób zabiera mogłaby ona spożytkować inaczej, na przykład, układając sobie życie od nowa. - To tyle w temacie.

                                  Piszesz; "Twoja dociekliwość jest całkowicie bezwzględna i wzbudziła we mnie jak zwykle niepokój, więc wolałam..."

                                  Chciałem jedynie sprowokować swoistą burzę mózgów, bowiem nie od dziś wiadomo, że człowiek o ugruntowanych poglądach, stara się odeprzeć argumenty godzące w jego system wartości, a podekscytowany, przynajmniej jest szczery.

                                  Lecz z uwagi na fakt, że stałem się siewcą ogarniających cie niepokojów, oraz ze względu na osiągnięty konsensus w temacie jak i jego wyczerpanie, chciałem pięknie podziękować przemiłej dyskutantce za cierpliwość, wyrozumiałość i udział w naszych rozważaniach.

                                  Tym bardziej, że nawiązująca się pomiędzy nami nić sympatii spowodowałaby nasze ugrzecznienie, lawinę wzajemnych pochlebstw oraz uaktywniła rytuał włażenia w tyłek, co uczyniłoby dalszą dyskusje jałową.

                                  Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam, Elę i innych również!

                                  zgłoś do moderacji
                              • ~Basia, 2012-01-24 23:32
                                Odp.: Odp. z wiatrem,

                                Jak ty to człowieku powiedziałeś???

                                Kobiety się łajdaczą, a to ja ci powiem inaczej facet którego znam zachowuje się tak jakby znalazł huja na śmietniku i tak przez całe swoje życie robił dopóki nie zachorował, bo teraz zostało mu wypisywanie swoich mądrości, m.in jak niżej!!!!!!!

                                zgłoś do moderacji
                                • ~ad vocem, 2012-01-25 20:32
                                  Odp.: Odp. nożyce skaczące na stole?

                                  Jeżeli ktoś zdradzi swojego partnera (partnerkę) i uczyni to w stanie zauroczenia, chwilowego zaćmienia umysłu, czy też na wskutek nieporozumień i kłótni ze swoim partnerem (partnerką), i jest to jednorazowa sprawa, to taki zdrajca powinien przemyśleć i przewartościować swoje życie. Nie wnikam w to, czy o zdradzie powie partnerce (partnerowi), ten drugi na pewno cieszyć się nie będzie. Natomiast jeżeli zamierza nadal w sposób ciągły tkwić w tej zdradzie, to śmiało można go (ją) nazwać łajdakiem (łajdaczka) i nie ma co pałać "świętym oburzeniem", chyba ze czujesz się osobiście dotknięta i inaczej nazywasz swój sposób bycia np (swoboda obyczaju, wolność seksualna, czy "kobieta wyzwolona"). PS. Wulgarne wyrażenie "chuj" powinno się pisać tak!

                                  zgłoś do moderacji
                                  • ~Basia, 2012-01-25 21:51
                                    Odp.: Odp. nożyce skaczące na stole?

                                    Wiem, że prawda boli i nie ma co się oburzać, lecz ja nie rozmawiam z internetowymi, szacunku nie mam i nie będę miała do ciebie, powodów jest co miara między innymi najważniejszy powód to brak wartości, nie chcę już używać wulgaryzmów ale zasługujesz nie tylko na wulgaryzmy ale przede wszystkim na to aby znalazł się jakiś facet i porządnie skopał ci nie tylko tyłek, nie chcę mieć z tobą nic wspólnego, nie chcę cię znać i mam nadzieję że przyjdzie kiedyś dzień w którym ktoś się mnie zapyta o ciebie to ja szczerze powiem że nie znam kogoś takiego, bo go nie pamiętam

                                    zgłoś do moderacji