

Odnoszę wrażenie że mainstreamowym elytom wcale nie chodzi o tolerancję. Oni wymagają od nas entuzjazmu i zachwytu.Nie wystarczy tolerować wszelkiej maści mniejszości homoseksualistów czy żydów. Trzeba ich uwielbiać chwalić słuchać i postępować wg. ich wskazówek.
Przywykłem do tego, że jak nie zgadzasz się z jakimikolwiek zboczeńcami to jesteś od razu nietolerancyjny, zacofany i do tego homofob, który powinien się leczyć. Napisz coś krytycznego o narodzie wybranym, a też będziesz od razu antysemitą... mnie to naprawdę nie rusza :)
Marian Nie w tym rzecz czy Ciebie to rusza czy nie. Rzecz w tym że wszystko zmierza do tego że bedziesz musiał ich kochać bo inaczej sprawa sądowa (z góry przegrana). Możesz mieć dziesięciu kolegów homoseksualistów a wystarczy że nie zgadzasz się z Biedroniem i już jesteś homofob. Podobnie antysemityzm. Wystarczy krytykować Michnika Blumsztajna czy Mazowieckiego i pozamiatane. Kiedyś trafiło się Zychowi palnąć gafę w sejmie. Smiali sie wszyscy łącznie z Zychem i w porządku. Ale jak się śmiali w podobnej sytuacji z Biedronia to od razu skandal
A ksenofobia? Przecież w Polsce to margines. W peryferyjnej Polsce cudzoziemiec to raczej atrakcja niż problem. Ale wystarczy że jesteś przeciwny państwu Europa i już jesteś ksenofob.
Myślę że większośc społeczeństwa myśli rozsądnie abberacja dotknęła tzw. elity.
Nie da się ukryć, że wiele jest w tym racji. Mimo to jeszcze aż tak źle nie jest skoro zboczeńcy nie bardzo mogą sobie chodzić po ulicach z podniesioną głową...
Czas już jakoś uporządkować to nazewnictwo.
Ja nie jestem: homofobem, ksenofobem ani islamofobem itd.
Fobia to "zaburzenie nerwicowe, którego objawem osiowym jest uporczywy lęk przed określonymi sytuacjami, zjawiskami lub przedmiotami" (Wikipedia), a ja się:
- nie boję pedałów, ja ich tylko nie lubię i mam odruchy wymiotne na ich widok, więc może to homonozja,
- nie boję się obcych, tylko traktuję ich z rezerwą, więc może to ksenonozja,
- nie boję się także muzułmanów, ja ich tylko organicznie nie znoszę, więc może to także tylko islamonozja.
Jak ktoś się boi to jego sprawa, może być sobie homofobem, ksenofobem, islamofobem itd.,
ale ja się nie boję, dlatego proszę o zmianę terminologii dla mnie i mi podobnych (a jest nas wielu, nawet bardzo, bardzo wielu).
A przy okazji jako Polak bardzo lubię Żydów, a szczególnie tych co budują betonowy mur w Palestynie.
:)))No,no:)Niezle pojechales:)))Oj,doczekasz sie:))
Ale zby moj wpis byl czytelny,goraco i serdecznie pozdrawiam!Zgadzam sie calkowicie.Moze jedynie oprocz tej rezerwy.Z rezerwa to ja akurat traktuje Polakow.A w szczegolnosci tzw.prawdziwych polakow
Mnie zadowoliłoby abyś pisał Żyd z dużej litery.
To zależy.Jeżeli jest w kontekscie narodowości-pisze sie z dużej litery,jeżeli jednak piszemy "żyd" jako wyznawca,pisze sie sie z małej .:))
Nouredine. Niektórzy uważają że Żyd należy bez względu na kontekst zawsze pisać z wielkiej litery.
Jeśli mam Ci zrobić przyjemność to mogę nawet napisać ŻYD. A co.
ARU. A tak na marginesie. Piszemy z wielkiej nie dużej litery.
Reakcja ARU jest typowa. Mógłbym zrobić 100 błędów w tekście mógłbym 10 razy z małej litery napisać Polak czy Ukrainiec i ARU by nie zareagował. Najwyżej pomyślał by że jakiś niedouczony typ wziął się za pisanie i tyle. Ale to że napisałem Żyd z małej litery to już odpuścić nie mógł. Przecież to czysty przejaw antysemityzmu i trzeba dać odpór.