


...pasja, która wciąga bez reszty...kto raz zasmakował w wędkarstwie, pozostanie w nim na zawsze...aktywny wypoczynek, w którym możemy znaleźć dwie skrajności ; niesamowity spokój i przeogromne emocje...niezależnie od pogody, od pory roku łowienie ryb sprawia nieziemską frajdę...adrenalina i ta niewiadoma, co też kryje się pod tajemniczą powierzchnią wody...a później upragnione spotkanie z rybą...to pasja z ,,ikrą''...:)
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
Wygrałem dość sporą kasę i wreszcie mogę spełnić swoje marzenie! Sekret tkwi w google, wpisz: "oszukaj ruletkę gra progresywna" i zobacz szczegóły :)
Rybki lubię... jeść. Wędkować? Raczej nie. Owszem. Trafiały mi się wyjazdy "na ryby". Jeden rzut... i dość. Spławik pływał sobie (a czasem nie pływał)..:)) Od łowienia byli inni.
Raz pamiętam (ale to za łebka), jak na starą bambusówkę złapałem dość dużego okonia. Siedziałem z kolegami ze dwie godziny. Nic nie brało. Zacząłem się zbierać i podczas zwijania skubaniec sam się przyciął. Jakież było moje zdziwienie?
Poza tym ryb nałapałem raz ... dużo (nie mylić z wędkowaniem)..;)) I starczy.
Rzucałem spiningiem (dawno) nad Dunajcem. Po którym z kolei rzucie cała szczytówka poleciała w ślad za żyłką i haczykiem (i całą resztą, która była do niej przyczepiona :) Zostałem z połówką wędki w ręku i kołowrotkiem (ze znaczną częścią żyłki)..;)
...oj, Smoku, bo to z wyczuciem trzeba...z wyczuciem...jak z kobietą...no co ja Ci będę tłumaczył....:)))
E tam. Nie ma jak rybka... do zjedzenia. Nie rozumiem wysiadywania bez przerwy nad wodą i "weźmie... nie weźmie". Raz na jakiś czas, poobcować z przyrodą. Owszem. Ale zarzucić wędki i niech się moczą...:)) Po imprezce zwinąć i wszystko. Ale żeby siedzieć i pilnować... To nie dla mnie. Zbyt statyczne zajęcie.:)
...Smoku,właśnie cała frajda jest gdy siedzisz, siedzisz....a tu spławik srrruuuu pod wodę, a Ty zacinasz i czujesz opór na wędzisku .....:)))
Widziałem parę razy, jak młody wędkarz robi "sruuuuu" i haczyk z wody sruuu na drzewo (albo sama żyłka bez haczyka)..;)
Znajdź mi chociaż 100 powodów, dla których faktycznie warto powędkować, to może dam się przekonać:)
...takie srrruuu też potrafię...;P...a po co Ci 100 ?...wystarczy jeden ...adrenalinka....:)))))
...a nieee ?..jak ciągniesz takiego smoka tzn. rybkę, która walczy o życie, tak, że aż trudno kija utrzymać...jak ją pompujesz i nie wiesz do końca czy Ci się nie zepnie...myślisz, ze nie ma adrenalinki ?...oj jest...i to jaka !!!....:)))))
Im dłużej bym holował taką rybkę, tym bardziej byłoby mi jej szkoda. Tak, że Twój powód nr 1, czyli andrenalina odpada. Wogóle mnie nie przekonuje. Nadal pozostaje Ci 100 :)
...myślałby kto, żeś taki delikatuśny...ale rybki jeść lubimy nie ?.....:)...no to może to, że coraz więcej kobiet wędkuje...zawsze coś byś tam przyhaczył....;PPP
I słuchałbym laski, jak opowiada o węgorzach i innych żmijach?... Nie. Ten argument też mnie nie przekonuje :)
To mogłoby być ciekawe, ale czy trzeba wybieraż się na ryby, żeby pobawić się w ... "węgorza"..?
...ok...pójdziesz na rybki z samej ciekawości !...koniec i basta !...a jak złapiesz 3 kilogramowego sandacza, to powiesz....,,Fifi, miałeś rację...to jest lepsze niż zegz''...;PPP
Łapałek kilkukilogramowe bolenie na Zalewie Szczecińskim:))) Szczupaczki też. W ciągu jednego dnia złapałem pewnie więcej, niż niejeden wędkarz przez całe życie :)))))))))))